podjag

Czy Jagiellonia będzie pierwszym pogromcą Podbeskidzia w 2021 roku?

Już o 17:00 o kolejne punkty dające utrzymanie w lidze powalczy Podbeskidzie Bielsko-Biała. Jej przeciwnikiem będzie grająca w kratkę Jagiellonia Białystok. Faworytem będą oczywiście goście, którzy muszą wygrać, aby walka o europejskie puchary miała jeszcze jakikolwiek sens.

Po ostatniej kolejce ligowej „Górale” mogą sobie pluć w brodę. Gdyby nie fatalne pudło Frelka, Podbeskidzie jako jedyny zespół miałoby na koncie 3 wygrane w 2021 roku. Mimo tego, początek rundy wiosennej można uznać za bardzo udany. Jeśli spojrzeć na to, że bielszczanie swoje wygrane odnieśli z drugą i czwartą drużyną tabeli, to satysfakcja powinna być jeszcze większa. Czasu na radowanie się wynikami jednak nie ma – konkurencja nie śpi. Mimo wczorajszego remisu Stali Mielec z Cracovią wciąż jest niebezpieczne. Jeden punkt mielczan spycha drużynę z Bielska-Białej na dno tabeli. Dlatego jakakolwiek zdobycz punktowa z „Jagą” będzie bardzo ważna. Dzisiaj zabraknie zawieszonego za kartki Gergo Kocsisa.

Wynik lepszy od gry – tak można podsumować ostatnie spotkanie Jagiellonii z warszawską Legią. Nic więc dziwnego, że szykują się zmiany. Do pierwszego składu ma wrócić Ivan Runje, który zastąpi ostatnio mocno elektrycznego Błażeja Augustyna. Kontuzję złapał Fiodor Cernych. Niewykluczone, że zastąpi go były zawodnik Podbeskidzia – Przemysław Mystkowski. Tuż przed meczem z Legią urazu nabawił się Taras Romanczuk. Również dzisiaj nie zobaczymy go w składzie. Po przebytym urazie za to wraca Tomas Prikryl – nie oznacza to jednak, że wystąpi w dzisiejszym spotkaniu.

Choć więcej argumentów sportowych mają goście, to jednak gospodarze mają lepszy bilans bezpośrednich pojedynków na poziomie Ekstraklasy. „Żółto-czerwoni” na tym poziomie w Bielsko-Białej wygrali tylko raz. Było to skromne zwycięstwo 1:0 po bramce Dawida Plizgi we wrześniu 2013 roku. Czy nadejdzie kolejne – po wygranej w Gdańsku – przełamanie długiej serii?