beach_soccer_2015_2

Czy Ekstraklasa jest medialna?

Często słyszymy jak to nasza liga jest szrotem zapakowanym w ładne pudełko. Czy jednak dobrze wyglądające opakowanie może sprawić, że nawet coś miernego, będzie rozpoznawalne? Postanowiłem zapytać ludzi, a oto tego wyniki.

Nie ma co się oszukiwać, że nasza liga jest dobrą w skali Europy. 30 miejsce nie wzięło się z niczego. Mimo to mamy jeden z najwyższych kontraktów telewizyjnych na starym kontynencie (nie licząc lig TOP5 oczywiście). Tylko czy odpowiednio się stara, aby nie tylko przed telewizorem zbierali się kibice? Wygląda na to, że nie. Choć nigdy nie przekonamy wszystkich do podziwiania Ekstraklasy, tak osoby ją oglądające nie zawsze mają nawet podstawową wiedzę o niej. Obecna sytuacja nie pozwoliła szerzej popytać losowych ludzi, ale po zapytaniu różnych grup w mniejszej skali, można wysunąć pewne wnioski.

Po co jest szkoła reklamy?

Na pierwszy ogień idzie oglądalność. Regularne śledzenie naszej ligi zadeklarowało 22% ankietowanych. Biorąc pod uwagę, że aż 52% nie ogląda jej wcale, ten wynik można uznać za przyzwoity. Jednakże jest to aż o 10 punktów procentowych mniej w stosunku do pytania o stopień zainteresowania tą dyscypliną sportu. Bowiem 32% osób bardzo interesuje się piłką nożną. Co za tym idzie, Ekstraklasa wykorzystuje około 2/3 swojego minimalnego potencjału. Gdyby Ci ludzie, którzy wolą wybrać wyłącznie zagraniczne ligi, baczniej śledzili rodzime rozgrywki, moglibyśmy liczyć na już przyzwoitą frekwencje na stadionach. Co jednak odpowiada za taki stan rzeczy?

Wydaje się, że jest to małe przedostawanie się informacji o zdarzeniach do środowiska poza piłkarskiego. Ankietowanych zapytano o 6 rzeczy, które w większym lub mniejszym stopniu były popularne wśród fanów ligi. Należało zaznaczyć 3 mające swój czas przed 2020. Najczęściej rozpoznawalnym był „Vanna Ly w Krakowie” (42%) z dość przyzwoitym wynikiem. Pozostałe dwa (oświadczenie kibiców Śląska Wrocław dotyczące Marcina Robaka i sadzenie roślinki przez trenera Probierza) zyskały odpowiednio 19 i 18 procent. Od razu jest więc widoczne, że telewizja publiczna ma spory udział w dostarczaniu wiadomości.

Zaskakujące jednak było, że dużo więcej „głosów” zdobyła wypowiedź byłego prezesa Korony Kielce i wyrok za korupcję dla Cracovii. Oba te zdarzenia miały miejsce w minionym roku i jak widać dzięki tej świeżości zapadły w pamięci. Najmniej osób zaznaczyło pożegnanie Żelka Żyżyńskiego. Ktoś pomyśli, że takie wyniki są normalne, bo TVP Sport ma jeden mecz w kolejce. Otóż to się raczej nie przekłada. Jako odpowiedź na pytanie o stacje transmitujące Ekstraklasę 67% ankietowanych zaznaczyło Canal +, ale jedynie 43% kanał państwowy.

Może to wynikać z oddalenia od reszty na liście dostępnych powszechnie stacji, ale również z jakości spotkań pokazywanych. Często mecz jaki widzimy na publicznych antenach jest „hitem kolejki”, ale z naszą ligą jest już tak, że nie da się jej przewidzieć. Daje to efekt często marny artystycznie i może zniechęcać. Część osób zapewne też przełącza z kodowanego kanału na ten powszechnie dostępny ze względu na komentarz. Raczej każdy woli słuchać, np. Podolińskiego niż Wojciecha Jagodę.

Nauczanie podstawowe

Wcale nie najgorzej wypadła natomiast wiedza o naszej wspaniałej lidze. Największym zaskoczeniem może być znajomość liczby kolejek w tym sezonie. Poprawne 30 zaznaczyło 39%. Natomiast aż 32% odpowiedzi było, że jest ich 34. Czy wynika to z reformy, która wejdzie w życie od sezonu 2021/2022? Wydaje się to bardzo możliwe. Jest też opcja, że patrząc na inne ligi, gdzie kolejek jest 38, na myśl przyszła ta nieco niższa liczba.

Najbardziej rozpoznawalną osobą jest oczywiście Kuba Błaszczykowski. 43% badanych zaznaczyło, że jest on obecnie piłkarzem Białej Gwiazdy, a niewiele mnie (39%) wybrało opcję łączącą piłkarza z właścicielem i dyrektorem sportowym. Mniejszą rozpoznawalnością cieszą się właściciele klubów, ale i tak aż połowa ankietowanych potrafiła poprawnie wskazać ich funkcję. Pierwsza myśl nasuwa się więc sama. Pojedynczy ludzie związani z polską piłką są bardziej rozpoznawalni niż cała liga. Na pewno dużo zawdzięczają to liczbie wywiadów czy wypowiedzi. Choć sami nie należą do osób kojarzonych z social mediami, to jak widać nie przeszkadza im to w rozpoznawalności.

Co jeszcze może pomagać w zwiększaniu popularności? Dobry sponsor tytularny. I tu możemy śmiało powiedzieć, że PKO BP robi świetną robotę. Poza licznym wspieraniem różnych filmów, materiałów związanych z Ekstraklasą, duża miarę przykłada do marketingu. Choćby karty klubowe jakie można nabyć posiadając konto w tym banku, czy liczne konkursy. Wydaje się, że dawno nie było tak pozytywnego sponsora. Nie może więc dziwić, że ponad połowa osób bez problemu wskazała bank PKO BP w ankiecie.

Wejść do tunelu

Piłka to nie tylko drużyny, pojedynczy bohaterowie, ale przede wszystkim liczne grono piłkarzy. Tych ze swojej drużyny powinno się znać minimum 11. Jak zadeklarowali się ankietowani? 26% stwierdziło, że potrafi bez problemu wymienić podstawowych zawodników swojego klubu i tyle samo zrobiło to bez najmniejszego problemu. Niestety nie da się szczegółowo sprawdzić znajomości składów na szeroką skale, jednak o pojedynczych zawodników już łatwiej spytać. Ankietowani dostali więc dwa zadania. Przydzielić ważne postacie do odpowiednich drużyn i wykonać to samo, ale już z młodzieżowcami.

 

Wyniki wśród doświadczonych piłkarzy (podany procent poprawnych dopasowań):

Artur Boruc, Legia Warszawa – 54%

Mateusz Wdowiak, Cracovia (od lipca Raków) – 50%

Maciej Sadlok, Wisła Kraków – 46%

Rivaldinho JR, Cracovia – 45%

Krzysztof Mączyński – 45%

Waldemar Sobota, Śląsk Wrocław – 43%

Paweł Wszołek, Legia Warszawa – 38%

 

Wyniki wśród młodzieżowców (podany procent poprawnych dopasowań):

Aleksander Buksa, Wisła Kraków – 48%

Tymoteusz Puchacz, Lech Poznań – 44%

Jakub Kamiński, Lech Poznań – 36%

Bartosz Bida, Jagiellonia – 35%

Kacper Kozłowski, Pogoń Szczecin – 28%

Kamil Piątkowski, Raków Częstochowa – 26%

Maciej Żurawski, Pogoń Szczecin – 25%

 

Mając na uwadze miejsce zamieszkania większości badanych (Kraków i okolice) łatwo zauważyć kto i dlaczego jest najbardziej popularny. Powrót Króla Artura był wielkim wydarzeniem, o którym mówiono dosyć długo. Mateusz Wdowiak od lata jest w konflikcie z Cracovią, przez co dość często przewija się w mediach. Dodatkowo to w dużej mierze dzięki jego grze Pasy zdobyły Puchar Polski. Z kolei młody Buksa jest na ustach kibiców przez wygasający w lecie kontrakt i spór pomiędzy obozem jego ojca a Wisłą Kraków. Szkoda tylko, że tacy piłkarze jak Kamil Piątkowski (transfer do RB Salzburg) czy Kacper Kozłowski, są mniej rozpoznawalni w regionach poza miejscem występowania. Owszem, ta różnica zawsze będzie, ale biorąc pod uwagę ich talent czy umiejętności to powinna być znacznie mniejsza.

Ciekawie ułożyło się zapytanie o stadiony. Specjalnie w pytaniu nie było zaznaczone że jeden stadion jest podany dodatkowo i odpowiedzi zaskoczyły. Aż 26% ankietowanych przypisało Legii PGE Narodowy, gdzie stadion na Łazienkowskiej zaznaczyło niewiele więcej, bo 31%. Część osób może mylić fakt, że można usłyszeć dwie nazwy. Stadion im. Marszałka J. Piłsudskiego oraz Stadion im. Wojska Polskiego. Tych Problemów nie ma w Krakowie i stadion Wisły wskazało poprawnie 70% osób.

Jak przy powyższych odpowiedziach wiele znaczyło miejsce zamieszkania, tak w przypadku pozostałych dwóch klubów, raczej większość kraju miałaby problem z udzieleniem poprawnej odpowiedzi. Stadion Górnika Zabrze może wydać się łatwy zagorzałym fanom, wszak Ernest Pohl jest jedną z legend klubu. Czy jednak zapytani na ulicy będziemy wiedzieli kto gra na Stadionie im. Kazimierza Górskiego? Raczej nie. A swoje mecze rozgrywa tam, była już, drużyna „Kazimierza Górskiego naszych czasów” lub popularnego „Wuja”, czyli Wisła Płock. Na pewno „Estadio de la Gruz” brzmi bardziej znajomo, ale warto znać i tą oficjalną nazwę.

Polska a zagranica

Zdecydowanie więcej osób na bieżąco śledzi najlepsze ligi Europy. Większość ludzi bez problemu potrafi wskazać kraj danych rozgrywek. Na czele jest oczywiście niedaleka Bundesliga (82%). Następnie jest Premier League (79%), Ligue 1 (72%), Serie A (71%), Championship (70%) i La Liga (69%). W trzech pierwszych rozgrywkach badanych, którzy poprawnie wskazali liczbę drużyn, było zdecydowanie więcej niż w przypadku Ekstraklasy. Organizacyjna wiedza o naszej lidze jest więc słabiej utrwalona, co zdecydowanie wynika z częstych reform. A co z bieżącymi informacjami?

Bezproblemowe jest wskazanie obecnego mistrza kraju (Legia 72%). Dobrze też wypada obeznanie z trwającym sezonem. I tak za rewelację rundy jesiennej 50% osób wskazało Raków, a rozczarowaniem mianowano Piast (26%). Choć w tym drugim przypadku swoje głosy zyskał Lech (17%) i Wisła Kraków (16%). Taka znajomość tematu może być związana z częstszym przesiadywaniem w internecie przez panujące obostrzenia.

Względem bieżących informacji z Europy wygląda to dużo lepiej. Ówczesnego lidera w Anglii wskazało 26% osób, a cały czas zajmujące pierwsze miejsce w Hiszpanii Atletico 33%. Najmniej ankietowanych poprawnie wskazało ile lat Liverpool czekał na mistrzostwo (23%). Oczywiście wiedzą powszechną jest znanie zdobywcy Ligi Mistrzów, czyli Bayernu Monachium. Bawarczycy uzyskali też największą liczbę głosów w pytaniu o dominatora w swojej lidze. Tym samym widzimy, że choć wiedza o Ekstraklasie średnio nie jest największa, to względem europejskiej piłki nie wypada najgorzej.

Idzie nowe

Okres pandemiczny zdecydowanie pomógł naszej lidze stać się bardziej medialną, ale nie wykorzystuje ona pełnego potencjału. Wiele osób interesujących się piłką woli wybrać mecz ligi angielskiej, bądź niemieckiej. Nie jest to spowodowane jedynie lepszą jakością zawodników. Stoi za tym wiele czynników, jak siermiężna gra, dużo obcokrajowców czy dosyć słaby marketing w wielu miastach. Jak bowiem ktoś przyjezdny, albo mieszkający z dala od stadionu ma się o nim dowiedzieć i być zachęcony do przyjścia? Głównie przez bilbordy, reklamy w telewizji, sukcesy i głośne nazwiska. Tych jednak wciąż brakuje, a jak widać wyżej, niewiele trzeba by być rozpoznawalnym. Wystarczy częściej sięgać po takich Boruców czy Wszołków. Odważniej stawiać na wychowanków takich jak Mateusz Wdowiak. I przede wszystkim tworzyć atmosferę, która sprawi, że piłkarze będą chcieli wracać w trudnych momentach, jak to zrobił Kuba Błaszczykowski. Wymaga to dużo pracy, ale być może w końcu starania zostaną wdrożone.