JAGPLO

Czas najwyższy wygrać

Wyjątkowo długą 10. kolejkę PKO Ekstraklasy zakończy spotkanie Jagiellonii Białystok z Wisłą Płock. Gospodarze powinni czuć się zobligowani do tego, aby wygrać dzisiejszy mecz – po trzech porażkach z rzędu sytuacja w ligowej tabeli mocno się pogorszyła. „Nafciarze” mogą wygrać, ale nie muszą – w ostatnich dwóch meczach zgarnęli 4 punkty i na razie nie muszą patrzeć z niepokojem na dno tabeli.

Tak jak przez wiele miesięcy koronawirus omijał białostocki zespół, tak jak już zdołał się wedrzeć w szeregi białostockiej drużyny, to w sposób porządny. Z czterech kapitanów „Jagi”, zabraknąć dzisiaj ma aż trzech z nich. Najprawdopodobniej opaskę dzisiaj założy Martin Pospisil. Nietrudno się więc domyślić, że nie zobaczymy najlepszego obrońcy, pomocnika i skrzydłowego. W dodatku do pełni sprawności po kontuzji nie wrócił jeszcze Pavels Steinbors. Nie ma co się łudzić, są to poważne osłabienia, których – mimo usilnych starań – nie da się ot tak ukryć.

Wisła Płock zdążyła już zagrać mecz po przerwie reprezentacyjnej. „Nafciarze” odrabiali zaległości w Pucharze Polski. Po zaciętym 120-minutowym boju potrzebne były rzuty karne, które lepiej wykonywali „Portowcy” ze Szczecina. Drużyna Radosława Sobolewskiego ma prawo odczuwać niedosyt, jednak jej największym problemem w tej chwili jest regeneracja. Dodatkowe 30 minut gry może się przełożyć na półtorej godziny wysiłku na Stadionie Miejskim w Białymstoku. Oczywiście dla profesjonalistów nie powinno to być barierą nie do przejścia, ale wyzwaniem już tak. Na korzyść Wisły Płock wypada bilans kadrowy. „Dzięki” przesileniu zarażonych w klubie miesiąc temu, brakuje jedynie piłkarzy, którzy leczą kontuzję – są to Jakub Rzeźniczak i Rafał Wolski. Reszta jest do dyspozycji trenera drużyny z Mazowsza.

Arbitrem głównym tego spotkania będzie Damian Sylwestrzak. Początek spotkania o godzinie 20:30.