JAGA

Czas na starcie mocno pokiereszowanych drużyn

Już o godzinie 19:20 rozpocznie się starcie Jagiellonii Białystok z KAA Gent. Stawką dwumeczu jest awans do IV rundy eliminacyjnej Ligi Europy. Czas na przedstawienie dzisiejszego rywala „żółto-czerwonych”.

Historia klubu z Gandawy sięga roku 1864, kiedy to założono klub pod nazwą Société Gymnastique la Gantoise. Na pierwszy sukces zespół z północnej Belgii musiał czekać równo 100 lat. Wtedy to odnieśli zwycięstwo w rozgrywkach Pucharu Belgii i po raz pierwszy mieli szansę zmierzyć się na europejskiej arenie. Wówczas z kwitkiem odprawił ich West Ham United. Potem Gent dołożył do swojej gabloty kolejne dwa krajowe puchary oraz co najważniejsze, upragnione mistrzostwo. Ta sztuka udała im się w roku 2015, kiedy to po zaciętym boju udało się pokonać zespoły Brugii oraz Anderlechtu. Dzięki temu po raz pierwszy w historii mogli zagrać w rozgrywkach Ligi Mistrzów. W grupie z Zenitem, Valencią oraz Olympique Lyon nikt nie dawał Belgom złudzeń. Mimo to, udało się wyjść z tej arcytrudnej jak na belgijskie warunki grupy, wyrzucając za burtę wielkie marki jakimi są bez wątpienia Valencia oraz Lyon. W 1/8 finału musieli jednak uznać wyższość naszpikowanej gwiazdami ekipie Vfl Wolfsburg. Rok później równie udaną kampanię przeprowadzili w rozgrywkach Ligi Europy, gdzie udało się wyeliminować takie marki jak Tottenham czy Braga. Pogromcą na etapie 1/8 finału okazał się być…ligowy rywal – KRC Genk. Z mistrzowskiej drużyny zostało jednak niewiele. Na boisku w Białymstoku tylko boczni obrońcy – Thomas Foket oraz kapitan Nana Asare będą pamiętać największy sukces tego klubu. Jednak to nie oni będą największym utrapieniem „Jagi”. Najwięcej kłopotów mogą sprawić zawodnicy ofensywni w postaci Romana Jaremczuka, Yuyi Kubo czy też Giorgiego Czakwetadze. Ten pierwszy, poza warunkami fizycznymi może pochwalić się szybkością. Trzeba przyznać, że jest to dosyć rzadkie połączenie. Japończyk zaś był regularnie powoływany przez Valida Halihodzicia, co dawało mu spore szanse na udział na rosyjskim mundialu. Jednak nowy selekcjoner Akira Nishino od razu wykreślił jego nazwisko z kadry na Mistrzostwa Świata w Rosji. Tak czy siak, jest to wszechstronny zawodnik, który może zagrozić zarówno jako środkowy napastnik, a także jako środkowy pomocnik. Czakwetadze zaś jest utalentowanym Gruzinem, którego chciał nawet Bayern Monachium. Mimo młodego wieku, ten 19-latek będzie twardym orzechem do zgryzienia dla białostockich defensorów. Co ciekawe, na boisku w Białymstoku może wystąpić wicemistrz świata.

Lovre Kalinić, bo o nim mowa, był drugim bramkarzem reprezentacji Chorwacji i nawet zagrał w spotkaniu z Islandią. Wyróżnia go przede wszystkim naprawdę słuszny wzrost (201 cm), który nie pozwoli dać się zastraszyć nawet Cillianowi Sheridanowi. Problemem drużyny z Gandawy są kłopoty ze zgraniem. Może nie są tak widoczne jak w zespole Rio Ave, jednak nad odejściem kilku kluczowych zawodników nie można przejść obojętnie. Sprzedano takich graczy jak Samuel Kalu (Bordeaux, 8 mln euro), Samuel Gigot (Spartak Moskwa, 8 mln euro), Moses Simon (Levante, 5 mln euro), Kenny Saief (Anderlecht, 3,7 mln euro), Stefan Mitrović (Strasbourg, 3 mln euro),  Peter Olayinka (Slavia Praga, 3 mln euro). W sumie ponad 30 milionów euro wpłynęło do klubowej kasy Gentu. To może świadczyć o przepaści jaka jest między wicemistrzem Polski a czwartym zespołem ligi belgijskiej. Oczywiście Belgowie wzmocnili się kilkoma graczami, między innymi Vadisem Odidja-Ofoe. Ex-legionista prawdopodobnie rozpocznie spotkanie na ławce, jednak to zapewne nie przeszkodzi w „gorącym” przywitaniu go przez kibiców Jagiellonii. Trenerem Gentu jest Yves Vanderhaeghe, który jako piłkarz uczestniczył w finałach Mistrzostw Europy i Świata. Jako pierwszy trener pracuje od czterech lat, jednak już dzisiaj jest uznaną marką na belgijskiej karuzeli trenerskiej. Na pracę w Gent zapracował sukcesami w Oostendzie i Kortrijk, gdzie zawsze kwalifikował się do 6-zespołowej grupy mistrzowskiej. Dzisiaj po zajęciu 4. miejsca w lidze stoi przed wyzwaniem zmazania plamy po ubiegłorocznej kompromitacji, gdzie Gent został wyeliminowany przez austriacki zespół SCRA Atlach. Czy Jagiellonia przywróci Belgom koszmary z Austrii? Niestety, zadanie będzie mocno utrudnione. Podczas spotkania z Wisłą Kraków urazów nabawili się Karol Świderski, Łukasz Burliga oraz Ivan Runje. Dwaj pierwsi na pewno nie wystąpią w dzisiejszym meczu. Co do Chorwata, walka będzie trwać do ostatnich godzin. Mimo wszystko, ciężkie zadanie czeka przez białostoczanami, a kontuzje kluczowych zawodników jeszcze tylko podwyższają poziom trudności. Pozostaje mieć nadzieję, że na boisku Jagiellonia będzie równorzędnym rywalem dla Gandawy. Spotkanie będzie transmitowane przez Polsat Sport.