statystykicrapłock

Cracovia wreszcie uskrzydlona

Zastanawialiście się kiedyś jakie uczucie musiało towarzyszyć pierwszym pasażerom samolotów przelatujących nad Atlantykiem? Jeśli tak, to spytajcie Michała Probierza, bądź po prostu dowolnego kibica Cracovii, jak czuł się po dzisiejszym meczu z Wisłą Płock. Skąd taka na pozór bezsensowna analogia? Bo nawet najstarsi Górale mogą mieć problem z przypomnieniem sobie kiedy ostatnio w zespole Pasów skrzydła działały tak dobrze jak dzisiaj.
Co w tym wszystkim najbardziej uderzające, to fakt, że Probierz nie wyciągnął nagle nikogo magicznie z kapelusza, nie wstawił do składu jakiegoś talentu tysiąclecia z akademii. Zagrali Mateusz Wdowiak i Sergiej Zenjov, czyli para na pierwszy rzut oka powodująca raczej wzruszenie ramion niż nutkę ciekawości. A tu obaj zrobili na swoich stronach taki szum jakiego przy Kałuży nie widzieli już dawno. Każda akcja bramkowa przeszła przez tę dwójkę:

1-0? Szybka klepka Zenjova z Rapą, dobre zejście Wdowiaka na krótki słupek, które pozwoliło mu wykorzystać błąd młodego Zapytowskiego.
2-0? Kolejne dobre wejście Wdowiaka, wycofanie piłki na mniej więcej szósty metr, bardzo dobre zejście tym razem Zenjova i wzorowe wykończenie. Elementarz.
3-1? Dobra piłka otwierająca od Budzińskiego i kolejna elementarzowa akcja Wdowiaka: zejście na prawą nogę i w długi róg.

Probierz przed meczem zapewniał, że drużyna w tygodniu bardzo mocno pracowała nad wykończeniem akcji. Wreszcie było to widać. Piłkarze wiedzieli gdzie mają wbiegać przy dośrodkowaniach, dwukrotnie wyszło to perfekcyjnie. Powinno trzykrotnie, gdyby Filip Piszczek wykorzystał wrzutkę Zenjova. Schematy, schematy i jeszcze raz schematy.

Ciekawym przypadkiem jest zwłaszcza Wdowiak, który w czerwcu był już praktycznie jedną nogą poza klubem. W pozostaniu pomogła mu… kontuzja, której nabawił się przed letnim zgrupowaniem. Teraz wyrasta na najlepszego skrzydłowego w drużynie. Idzie też na rekord jeśli chodzi o osobiste statystyki, bo na razie jego najlepszym sezonem był 16/17 gdzie w punktacji kanadyjskiej zebrał 4 oczka. Teraz tylko tym meczem już dopisał do niej trzy. To byłoby dosyć sympatyczne, gdyby w obecnej sytuacji Cracovii z kryzysu zaczął wyciągać ją akurat Wdowiak.

Wisła Płock jest trudna do ocenienia w tym sezonie. Ciężko powiedzieć by grała ona tragicznie, bo jednak widać jest w tym jakiś pomysł, są momenty kiedy nie brakuje jakości. W niektórych meczach wychodzą jednak inne braki, bo mimo tej całkiem niezłej jakości Wisła jest po prostu mało konkretna. Widać to było szczególnie dzisiaj, bo po zdobyciu kontaktowej bramki zabrakło nieco ataku z większym pazurem. Okej, Maciej Gostomski miał kilka interwencji, szczególnie jedna była naprawdę wysokiej klasy, ale jeśli musiałbym opisać ataki Nafciarzy jednym słowem, to prędzej byłoby to „ślamazarny” niż „szalony”. Przed Dariuszem Dźwigałą ważne zadanie, by drużyna nie osiadła w marazmie, bo z tym potencjałem kadrowym stać ją na więcej.

Cracovię czeka teraz tournee po Śląsku – najpierw w środku tygodnia Puchar Polski w Rybniku, w niedzielę mecz na Stadionie Ludowym w Sosnowcu. Jeśli do tego dodamy Derby Krakowa, które odbędą się w pierwszym weekend października to wychodzi nam trio meczów, które mogą ten sezon dla Pasów odmienić. Awans w pucharze poparty dobrymi wynikami w lidze, to może być zastrzyk pozytywnej energii, który Cracovii potrzebny jest jak mało komu.