statystyki (1)

Co za mecz w Szczecinie!

Po porażce u na własnym boisku 0-2 z Piastem Gliwice, Lechia Gdańsk dziś musiała wygrać w Szczecinie jeśli wciąż chciała liczyć się w walce o Mistrzostwo Polski. Rywalem Biało-Zielonych była dziś ekipa Kosty Runjaicia, która w ubiegłej kolejce pokonała w Lubinie Zagłębie 3:2. Mecz zapowiadał się arcyciekawie. 

 

Od początku spotkania to goście z Gdańska byli częściej przy piłce i z ogromną ambicją walczyli o pierwszą bramkę. Podopieczni Stokowca doskonale wiedzieli, że jeśli dziś przegrają cały sezon będzie można spisać na straty. Konrad Michalak urwał się obrońcom z prawej strony i oddał mocny strzał, który odbił się do słupka. Wyprowadzić Lechię na prowadzenie powinien Paixao, który dobijał strzał Michalaka, ale uderzył on prosto w Bursztyna. Mijały minuty, a Lechia wciąż atakowała. Mladenović zagrał do Flavio ten zgrał piłkę do Nalepy, który uderzył piłkę głową. Gdy wydawało się, że wpadnie ona do siatki to na linii pojawił się Malec i wybił futbolówkę. Odgryzać próbowała się też Pogoń. Strzał Buksy jednak pewnie złapał Kuciak. W końcówce dogodną sytuację mógł mieć jeszcze Kowalczyk, ale zamiast uderzać wolał wdać się w drybling. Do przerwy było więc 0:0.

Druga połowa fantastycznie zaczęła się dla Pogoni. Walukiewicz fenomenalnie zaczął akcję, a także ją zakończył. Pogoń wyszła na prowadzenie, a Lechia miała poważny problem. Goście od razu rzucili się do odrabiania strat. Próbował Nalepa z rzutu wolnego, ale jego strzał wylądował na poprzeczce. Chwilę potem dzięki interwencji systemu VAR goście mieli rzut karny. Do piłki podszedł Sobiech i wyrównał wynik spotkania. Dwie minuty później fenomenalną akcją popisał się Michalak i sprytnym strzałem pokonał Bursztyna. Lechia wróciła do gry o mistrzostwo kraju.

Ten mecz jednak nie zmierzał do końca. Pogoń nie zamierzała dziś przegrać. Spawy w swoje ręce wziął Kozulj. Dwie bramki Bośniaka i to znów Pogoń była na prowadzeniu. Lechia nie zamierzała się poddawać. W 85. minucie Patryk Lipski dośrodkował w pole karne, Artur Sobiech zmylił bramkarza i goście znów doprowadzili do remisu! Cztery minuty później znów Sobiech znalazł się w sytuacji sam na sam z Bursztynem i wyprowadził Lechię na prowadzenie i dał nadzieję na mistrzostwo Polski!

Niesamowite spotkanie w Szczecinie zakończyło się wynikiem 3:4.