POGCRA

Co jest nie tak z Cracovią i Pogonią?

Dobra końcówka sezonu rozbudzająca nadzieje na kolejne rozgrywki. Nieźle wyglądające na papierze transfery, w klubie wszyscy zapowiadający grę o wysokie o cele. Potem jednak przychodzi początek sezonu i bańka pryska bardzo szybko. Tak w ostatnim czasie, w dużym skrócie, wygląda koło życia Cracovii i Pogoni Szczecin. Dlaczego tak się dzieje? Kibice obu tych drużyn zadają sobie to pytanie już od wielu, wielu miesięcy…

Całą sytuację bardzo dobrze oddaje ostatni miesiąc Cracovii:
– kontuzja Adriana Danka, podstawowego prawego obrońcy, przez którą wypada on z gry na przynajmniej 2 miesiące
– konflikt na linii Miroslav Covilo – zarząd klubu, w wyniku którego żelazny członek podstawowej jedenastki w ostatnich latach odszedł z klubu
– odejście z klubu Tomasza Siemieńca: człowieka silnie związanego z Cracovią, w ostatnich latach kierownika drużyny
– kontuzja Gerarda Olivy, podstawowego napastnika, którego medycy wpuścili na boisko tylko po to by za mniej więcej 5 minut wrócić po niego z noszami. Efekt? Zerwane przednie więzadła w kolanie i kilka miesięcy przerwy
– Elady Zorrilla po zaledwie kilku tygodniach w klubie odchodzi „z powodów rodzinnych”(swoją drogą, po drugiej stronie Błoń też to znają) i podpisuje kontrakt z Cartageną
– w trzech pierwszych meczach sezonu Cracovia zdobywa oszałamiający 1 punkt

Ufff, to już koniec listy. Przynajmniej na razie. Nie jest to zbyt optymalny zbiór wydarzeń pomagający w pracy nad rozwojem klubu. Wszystkie te sytuacje sprawiły, że Michał Probierz musiał się przeprosić z Mateuszem Cetnarskim i Mateuszem Szczepaniakiem, a kto wie czy niedługo nie zrobi tego także z Szymonem Drewniakiem. Sporo wskazuje na to, że jego plan na ten sezon powoli się rozsypuje, rzecz w tym by trener dał radę szybko go pozbierać i zaktualizować, bo widmo sytuacji w tabeli przypominającej tą przed rokiem może zacząć zaglądać głęboko w oczy.

W Pogoni sytuacja ogólna nie jest aż tak drastyczna, bardzo nieciekawie wygląda za to tabela. Przed sezonem wydawało się, że Portowcy mają terminarz wręcz idealny na dobre wejście w ligę. Co prawda w pierwszych trzech kolejkach dwa wyjazdy, ale oba do beniaminków. Prawda okazała się być jednak zupełnie inna. Trzy bardzo dotkliwe porażki, w każdym kolejnym meczu piłkarze Runjaicia wyglądali gorzej niż w poprzednim. Sytuacja już powoli zaczynała przypominać tą sprzed roku, gdzie przecież też w Szczecinie oczekiwania względem drużyny budowanej wtedy przez Macieja Skorżę były spore.

Do Szczecina bardzo szybko wraca Cornal Rapa. Rumun pokazał ile może dać transfer zawodnika gotowego do gry od zaraz. Błyskawiczie przekonał do siebie Michała Probierza i kilka dni po ogłoszeniu transferu już zameldował się w podstawowym składzie. Zagrał zresztą dobry mecz, zdaniem wielu kibiców był najlepszym piłkarzem Cracovii w starciu z Arką. Zaliczył kilka bardzo groźnych dośrodkowań, z lepszymi egzekutorami w polu karnym spokojnie mógł mieć na koncie przynajmniej dwie asysty. W Pogoni uznali, że lepszym i bardziej perspektywicznym wyborem na tę pozycję będzie David Niepsuj. Delikatnie mówiąc, w pierwszych kolejkach zbytnio nie potwierdza on tej opinii.

Słynny „mecz o 6 punktów” to co prawda jeden z najbardziej oklepanych frazesów jakie krążą w piłkarskim środowisku, ale jakże dobrze pasuje on do meczów takich jak ten. Oba zespoły potrzebują jakiegoś impulsu, który nieco uspokoi ich głowy. Dobrym kandydatem na taki impuls byłoby oczywiście zwycięstwo. Problem w tym, że Pogoń i Cracovia w poprzednich 270 ekstraklasowych minutach wspólnie pokazały mniej więcej około 15 względnie dobrych minut gry. Krótko mówiąc, ciężko się spodziewać pięciogwiazdkowego widowiska.

Mecz poprowadzi Dominik Sulikowski z Gdańska.