LEGLEC

Chociaż ekipy targane problemami, to wciąż szlagier. Lech przyjeżdża na Łazienkowską

Chociaż to wczoraj mieliśmy mecz na szczycie polskiej Ekstraklasy (który swoją drogą zapewnił nam więcej emocji, niż mogliśmy oczekiwać), to prawdziwy szlagier, teoretyczny hit tej kolejki odbędzie się dzisiaj o 18. Targana problemami Legia Warszawa podejmie u siebie swojego największego rywala, Lecha Poznań.

Lech po naprawdę imponującym początku sezonu (komplet punktów w 4 spotkaniach) w 3 ostatnich meczach zdobył zaledwie 1 ‘oczko’. Legia dołuje od początku sezonu, zajmuje przed niedzielnymi spotkaniami miejsce w grupie spadkowej, a dwa ostatnie mecze to kompromitacja z Wisłą Płock (1:4 u siebie, najwyższa porażka od wielu lat) i bezbramkowy remis z najgorszą obecnie w lidze Cracovią. Stawka tego meczu może być tym większa, że zwycięstwo w takim spotkaniu może znacząco podnieść morale drużyny.

Przedstawiciele obu ekip nie ukrywają, że przerwę reprezentacyjną potraktowali jak zbawienie. Przerwa reprezentacyjna wpłynęła na nas bardzo dobrze. Byliśmy silni na początku sezonu, ale widać było, że porażki z Genk miały wpływ na nas i na naszą psychikę. Widać było, że wpadliśmy w dołek. Teraz mieliśmy w końcu czas na podbudowanie się, a więc przerwę reprezentacyjną oceniam bardzo pozytywnie – mówi obrońca Lecha, Thomas Rogne.

W przerwie na mecze reprezentacji ciężko pracowaliśmy. Poszukiwaliśmy własnej tożsamości. Ćwiczyliśmy rozwiązania w ofensywie i defensywie” – powiedział zaś Ricardo Sa Pinto. Dodał też również, że nie może obiecać, że już w niedzielę kibice zobaczą taką Legią, jaką by chcieli.

Natomiast obserwując piłkarzy, patrząc na wyniki pomiarów, badania itd… mogę powiedzieć, że jest progres – stwierdził Sa Pinto.