MŚ 2018 – Tylko Ekstraklasa http://www.tylkoekstraklasa.pl Twój portal o Ekstraklasie Fri, 31 Jul 2026 15:59:41 +0000 pl-PL hourly 1 https://wordpress.org/?v=5.1.23 Fernando Santos – człowiek z fartem podążający przez karierę trenerską http://www.tylkoekstraklasa.pl/fernando-santos-czlowiek-z-fartem-podazajacy-przez-kariere-trenerska/ http://www.tylkoekstraklasa.pl/fernando-santos-czlowiek-z-fartem-podazajacy-przez-kariere-trenerska/#respond Fri, 17 Feb 2023 15:36:40 +0000 http://www.tylkoekstraklasa.pl/?p=83016 Minęły ponad trzy tygodnie od zaprezentowania Fernando Santosa w roli selekcjonera reprezentacji Polski, my postanowiliśmy przyjrzeć się sylwetce nowego szkoleniowca kadry właśnie teraz, na miesiąc przed jego pierwszym spotkaniem w eliminacjach Euro z Czechami. Czy faktycznie jest tak znakomitym szkoleniowcem? Jak radził sobie z Grecją i Portugalią w roli selekcjonera i jak dużo szczęścia do rywali miał Santos. Tego dowiecie się właśnie z tego felietonu.

Spore zaskoczenie towarzyszyło ogłoszeniu nowego szkoleniowca naszej reprezentacji, kilka dni przed przylotem Santosa media niemal ze 100% pewnością wskazywały jego rodaka Paulo Bento jako przyszłego selekcjonera Polaków. Tak się nie stało, a Cezary Kulesz postawił na nieco droższą i teoretycznie lepszą opcję dla naszych zawodników. Santos to trener z sukcesami, ogromnym doświadczeniem, jak na 68 latka przystało, a także ze stylem prowadzenia zespołu, który może odpowiadać naszym zawodnikom. Portugalczyk wygrał Euro 2016, a także Ligę Narodów z kadrą Portugalii, którą prowadził od 2014 roku do końca niedawno zakończonego mundialu, gdzie Portugalczycy ulegli w ćwierćfinale Maroko.

Bogata kariera trenerska

Santos od 1998 roku jest stale na karuzeli trenerskiej, lecz najpierw prowadził zespoły klubowe, zaczynając poważną trenerkę w CF Estreli, skąd poszedł do FC Porto. Tam przez trzy lata wykręcił 92 spotkania w roli szkoleniowca, później 50 spotkań w AEKu Ateny, 9 spotkań w Panathinaikosie, 38 spotkań w Sportingu, 85 meczów ponownie w AEKu, 47 w Benfice oraz 114 spotkań w  PAOKu Saloniki, kończąc bogatą karierę trenera klubowego w 2010 roku ze znakomitą średnią punktów na mecz. Niemal w każdym klubie wykręcając średnią 2.0 punktów na spotkanie!

Klub Ilość spotkań Średnia punktowa
FC Porto 92 1.90
AEK Ateny 50 2.32
Panathinaikos 9 2.00
Sporting 38 2.11
AEK Ateny 85 1.94
Benfica 47 2.02
PAOK 114 1.75

Imponująca średnia punktowa z klubów, która rozsławiła go zwłaszcza w Grecji. Poskutkowała to zaproponowaniem mu posady selekcjonera kadry Grecji! W piłce klubowej na początku swojej kariery trenerskiej ugrał Mistrzostwo Portugalii, dwa puchary krajowe oraz dwa Superpuchary z FC Porto, ale mimo świetnej średniej punktowej w Grecji wygrał tylko Puchar Grecji z AEKiem. Grecy jednak zakochali się w nim i dali możliwość wyciągnięcia reprezentacji na poziom, który prezentowała ona w 2004 roku, kiedy wygrywając mistrzostwo Starego Kontynentu sprawili niesamowitą niespodziankę.

Dużo szczęścia w losowaniach i na turniejach

Santos miał dźwignąć Greków po nieudanych mistrzostwach Świata w RPA, gdzie w grupie z Argentyną, Nigerią i Koreą Południową zajęli trzecią pozycję wygrywając tylko z Nigeryjczykami. To było za mało by zatrzymać ówczesnego szkoleniowca Greków, a Santos miał wznieść reprezentację Hellas na wyższy poziom i to poniekąd mu się udało. W 4 lata w 49 spotkaniach uzyskał całkiem dobrą średnią 1,75 punku na spotkanie grając zarówno na Euro 2012 jak i na Mundialu 2014 w Brazylii i na obu turniejach wychodząc z grupy!

Grecy w eliminacjach do polsko-ukraińskiego Euro wylosowali słabych rywali, bo mocnymi nie można nazwać Malty, Gruzji, Łotwy, Izraela, czy nawet ówczesnej Chorwacji. Grupę bez porażki wygrali i skarcili Polaków na samym turnieju. Wygrali wtedy też z Rosją 1:0, a w fazie pucharowej turnieju w 1/4 finału wyeliminowali ich dopiero Niemcy. Po zaciętym spotkaniu Niemcy wygrywali z Grekami 4:2! Tutaj jednak należy dodać iż Grecy ponownie mieli szczęście w losowaniu, bo grupa Polaków na Euro była chyba najsłabszą grupą w historii 16-zespołowego Euro.

Eliminacje do Mundialu w Brazylii były równie proste, przynajmniej na papierze. Grecy jako ekipa rozstawiona trafili na Lichtenstein, Słowację, Łotwę, Litwę i Bośnie Hercegowinę, czyli grupę ponownie najsłabszą z możliwych. Mimo to mieli spore problemy z awansem ulegając bilansem bramkowym Bośni. Przez to do brazyliskiego czempionatu musieli kwalifikować się przez baraże. Ograli tam Rumunów (ponownie trafili jednego ze słabszych rywali), a na samych mistrzostwach dostali się do grupy z Kolumbią, Wybrzeżem Kości Słoniowej i Japonii. Ponownie bez grupy śmierci, co prawda nie była to łatwa przeprawa, ale jednak po wygranej z WKS i remisie z Japonią wyszli ponownie z grupy, odpadając dopiero w 1/8 finałów z niespodzianką tamtego turnieju Kostaryką, po dogrywce.

Takie wyniki z solidną reprezentacją Grecji dały Santosowi awans na posadę selekcjonera kadry Portugalii, która była półkę wyżej w hierarchii europejskiego futbolu i dodatkowo z bardzo perspektywicznym pokoleniem piłkarzy z Cristiano Ronaldo na czele. Z Portugalczykami było jeszcze lepiej, prowadził ich przez ponad 8 lat, w 109 spotkaniach wykręcając znakomitą średnią 2.06 punktu na spotkanie, wygrywając dwa trofea. Zastąpił na stanowisku szkoleniowca kadry wspomnianego wcześniej Paulo Bento już w trakcie eliminacji do Euro 2016 (po porażce z Albanią). W grupie eliminacyjnej zajął pierwszą pozycję mając solidną Danię i Serbię w grupie i przy okazji wygrywając wszystkie spotkania do końca rozgrywek eliminacyjnych. Sam turniej to droga z piekła do nieba, po słabej dyspozycji w grupie i trzech remisach z Islandią, Austrią i Węgrami, ekipa Santosa się rozkręcała, ale dalej nie była w stanie wygrać meczu. W zasadzie jest pierwszą i jedyną reprezentacją w Europie, która wygrała tytuł zwyciężając tylko w jednym spotkaniu (w półfinale z Walią) w regulaminowym czasie gry. Mecz finałowy z Francją oraz 1/8 z Chorwacją rozstrzygnęli w dogrywce, a z Polakami w 1/4 wygrali dopiero po karnych. Solidny futbol defensywny i dyscyplina taktyczna na jeszcze wyższym poziomie od tamtejszej kadry Adama Nawałki, dała pierwszy sukces reprezentacyjny dla jego kraju.

W eliminacjach do mundialu 2018 Portugalczycy trafili na prostą grupę. Tylko wybitna postawa Szwajcarów w eliminacjach napsuła trochę krwi (Szwajcarzy wygrali jedno spotkanie bezpośrednie oraz podobnie jak Portugalia wygrali wszystkie pozostałe spotkania). Węgrzy, Andora, Wyspy Owcze czy Łotwa to podobny schemat doboru rywali, jaki Santos losował jako szkoleniowiec kadry Grecji. Awansowali bezpośrednio dzięki lepszemu bilansowi bramkowemu, wyprzedzając groźnych Szwajcarów. Na samym mundialu jednak zawiedli, po wygranej z Maroko oraz po remisie z Hiszpanią i Iranem w 1/8 finałów przegrali 1:2 z Urugwajem i odpali z turnieju.

Santos odbudował zaufanie do siebie kilka miesięcy później podczas pierwszej edycji Ligi Narodów. Po wygranej i remisie w dwumeczu z Włochami oraz Polakami awansowali do finałów rozgrywek, gdzie najpierw pokonali Szwajcarię, a później Holandię, wznosząc tym samym pierwszy puchar Ligi Narodów UEFA.

Eliminacje do kolejnego czempionatu Starego Kontynentu w 2020 roku zaczęli jak zwykle dobrze, tak samo dobrze losując niezbyt mocnych rywali. Santos ma wyjątkowe szczęście do losowań, gdzie grupy w wielu przypadkach okazywała się niezbyt wymagająca. Tym razem Luksemburg, Litwa, Serbia i Ukraina ponownie nie sprawiły większych problemów ekipie Santosa, jednak zdarzyło się kilka potknięć jak te z Ukrainą, lecz suma sumarum przy większej liczbie drużyn, które się kwalifikowały, bez większych problemów awansowali do przełożonego na 2021 rok turnieju o Mistrzostwo Europy.

W międzyczasie odbyła się kolejna edycja Ligi Narodów, w której Portugalia nie obroniła tytułu. Chorwacja i Szwecja były do ogrania, jednak remis i porażka zaważyły na tym, że to Francuzi awansowali do finałów Ligi Narodów w 2021 roku. To był drugi słabszy moment Santosa w charakterze selekcjonera kadry.

Sam turniej mistrzostw Europy to kolejny zawód, wygrana ze świetnie spisującymi się Węgrami, remis z Francją oraz porażka z Niemcami w grupie śmierci dały awans Portugalczykom, ale dopiero z trzeciego miejsca. Jednak cieszyli się oni tylko chwilę, bo w 1/8 finałów odpali po porażce 0:1 z Belgią. Kolejny kamyczek do ogródka.

Kolejne eliminacje i coraz większe problemy w prowadzeniu kadry Portugalii. Grupa z Azerbejdżenem, Irlandią, Luksemburgiem i Serbią okazała się zbyt mocna by zająć pierwsze miejsce. Ekipa Santosa musiała przebijać się do Mundialu w Katarze przez dodatkowe baraże wymęczając wygrane ze słabą Turcją i Macedonią Północną (najłatwiejsza ścieżka eliminacyjna po niespodziewanej wygranej Macedonii z Włochami). Na samym turnieju było już nieco lepiej, jednak przygoda Santosa z kadrą ponownie zakończyła się sporym zawodem i odpadnięciem z niżej notowanym Maroko. Grupa z Urugwajem, Ghaną i Koreą Południową nie okazała się zbyt wymagająca, podobnie jak spotkanie 1/8 finału ze Szwajcarią, którą rozbili aż 6:1.

Przed samym turniejem w Katarze, który odbył się zimą, trochę w absurdalnym terminie, rozegrano kolejną edycję Ligi Narodów, gdzie w grupie ze Szwajcarią (ulubiony rywal), Czechami i Hiszpanią ponownie nie zakwalifikowali się do finałów rozgrywek, zajmując drugą pozycję za Hiszpanami.

Tak wyglądała kariera trenerska w roli selekcjonera dla Fernando Santosa. Świetne wyniki ponad stan z Grecją oraz Portugalią w pierwszych kilku latach współpracy, a później tylko powolny zjazd i coraz gorsze wyniki, mimo całkiem niezłego pokolenia piłkarzy w Portugalii.

Fernando Santos to trener skrojony pod naszą reprezentację?!

To w sumie najważniejsze pytanie dotyczące nowego selekcjonera. Ten po pierwszym kontakcie z rodzimą Ekstraklasą i spotkaniach z liderami naszej kadry podejmie dosyć ciężką decyzję dotyczącą składu na najbliższe mecze eliminacyjne. Pierwsze mecze Santosa w roli selekcjonera już za miesiąc z Czechami i Albanią, jednak już teraz, po tym co pokazywał w Grecji i Portugalii, wiemy jak będzie wyglądała kadra Polaków ustawiana przez nowego szkoleniowca.

Dyscyplina taktyczna, dobry balans między ofensywą, a defensywą i solidna, szczelna obrona – to ma dać sukces polakom w następnym czempionacie w Niemczech. Brzmi znajomo, wszak Adam Nawałka wyznawał podobne zasady przy prowadzeniu reprezentacji naszego kraju. Dodatkowym atutem jest to, że nigdy nie ustawiał swoich zespołów w formacji z trzema stoperami w składzie, co zdecydowanie nie leży naszym reprezentantom. Jego zespoły ZAWSZE grały w ustawieniu 4-3-3 lub 4-5-1, co wskazuje na położenie większego nacisku na współpracę Piotra Zielińskiego z Robertem Lewandowskim w ofensywie. To jest to, czego oczekiwano po Czesławie Michniewiczu, ustawienia gry zespołu pod tych zawodników, tego można oczekiwać od Santosa i wydaje się, że tak będzie od samego początku.

 

]]>
http://www.tylkoekstraklasa.pl/fernando-santos-czlowiek-z-fartem-podazajacy-przez-kariere-trenerska/feed/ 0
Piękne pożegnanie Rosji i wciąż trwający marsz Anglików – kończymy ćwierćfinały! http://www.tylkoekstraklasa.pl/piekne-pozegnanie-rosji-i-wciaz-trwajacy-marsz-anglikow-konczymy-cwiercfinaly/ http://www.tylkoekstraklasa.pl/piekne-pozegnanie-rosji-i-wciaz-trwajacy-marsz-anglikow-konczymy-cwiercfinaly/#respond Sun, 08 Jul 2018 10:29:19 +0000 http://www.tylkoekstraklasa.pl/?p=66877 Na ćwierćfinale skończyła się piękna historia gospodarzy tego mundialu. Walczyli dzielnie, do samego końca tej wyniszczającej 120-minutowej bitwy z Chorwatami. Zostawili po sobie znakomite wrażenie. W drugim meczu na rozstrzygnięcie nie trzeba było czekać tak długo, bo Anglicy pewnie rozprawili się ze Szwedami.

Droga Rosji trochę przypomina tą naszą z Euro 2016. Pewne wyjście z grupy i potem dwa pełne dramaturgii spotkania, oba zakończone seriami rzutów karnych. W obu przypadkach też ból po odpadnięciu był bardzo duży, mimo tego, że udało się osiągnąć świetny wynik. Rosjanie odpadają, ale mogą być ze swojego zespołu dumni. Sborna dzisiaj postanowiła pójść na wojnę i rzeczywiście ten mecz był dwugodzinnym pojedynkiem po którym każdy z piłkarzy miał z wysiłku mroczki przed oczami. Chorwatom udało się już przełamać swój stereotyp, który ustawiał ich w pozycji drużyny potrafiącej grać tylko w grupie. Okej, na tym turnieju również nie wyglądają wybitnie w meczach fazy pucharowej, ale mają to czego ta kadra nie miała od 20 lat – wynik. I to jest najważniejsze.

Anglicy nie są widowiskowi, nie wstrzymuje się oddechu przy każdej z ich akcji. Imponować może jednak ich organizacja gry. Są w pełni nastawieni na wykonanie planu, każdy z zawodników dokładnie wie jakie zadania musi wykonać i wypełnia je w najlepszy możliwy sposób. Ani przez moment nie musieli oni drżeć, że awans wypadnie im z rąk. Gdyby szybkość Raheema Sterlinga chociaż w 10% przekładała się na skuteczność, to prawdopodobnie ten mecz byłby rozstrzygnięty już przed przerwą. I to jest siła Anglików na tym turnieju. Szwedzi nie mają się czego wstydzić, bo w drugiej połowie mieli swoje okazje by złapać z rywalami kontakt, ale ich taktyka w którymś momencie musiała po prostu się wyczerpać. Tutaj wystarczyła na ćwierćfinał, co i tak jest naprawdę świetnym wynikiem.

]]>
http://www.tylkoekstraklasa.pl/piekne-pozegnanie-rosji-i-wciaz-trwajacy-marsz-anglikow-konczymy-cwiercfinaly/feed/ 0
Karny dzień na Mundialu http://www.tylkoekstraklasa.pl/karny-dzien-na-mundialu/ http://www.tylkoekstraklasa.pl/karny-dzien-na-mundialu/#respond Mon, 02 Jul 2018 09:22:20 +0000 http://www.tylkoekstraklasa.pl/?p=66777 Gdyby wczoraj w okolicach godziny 18.20 chciałoby się znaleźć najszczęśliwszego człowieka na świecie, to najlepszym miejscem byłyby chyba moskiewskie Łużniki. Kilkadziesiąt tysięcy osób zostało doprowadzonych do absolutnego, pozytywnego szaleństwa. Wśród nich największy spokój zachowywał jeden człowiek – Stanisław Czerczesow.

Były trener Legii spokojnie mógłby zrobić doktorat z zamykania ust krytykom. Kompletnie odmienił spojrzenie dziennikarzy i społeczeństwa na tę reprezentację. Z zespołu, który miał się skompromitować i stracić punkty nawet z Arabią Saudyjską stali się drużyną, którą od strefy medalowej Mistrzostw Świata dzieli tylko jeden krok. Czerczesow zresztą miał swój plan na wczorajszy mecz i realizował go krok po kroku. Trochę pomógł mu co prawda Gerard Pique swoim bardzo nieodpowiedzialnym zachowaniem, ale to nie powinno przysłonić tego jak świetnie taktycznie ustawiony był zespół Sbornej. Dyscyplina na najwyższym poziomie, ale nawet z nią nie udałoby się wyeliminować Hiszpanii gdyby nie moment magii. W rolę czarodzieja wcielił się Igor Akinfiejew. Przez wiele lat wyśmiewany. Wyliczano mu kolejne mecze bez czystego konta w Lidze Mistrzów w barwach CSKA, na poprzednim mundialu w Brazylii wybrano go najgorszym bramkarzem całego turnieju. Wreszcie jednak doczekał się swojego momentu chwały. Wczoraj przez chwilę był na szczycie świata.

Rosjanie mogli więc z szerokimi uśmiechami na ustach obejrzeć to, co wieczorem działo się w Niżnym Nowogrodzie. A działo się… niewiele. Okej, „niewiele”, to może trochę krzywdzące określenie. Jeśli ktoś zasnął w mniej więcej 8 minucie i obudził się około 115, to prawdopodobnie mógł uznać, że właśnie jest świadkiem najlepszego meczu tego turnieju. Tak do końca jednak nie było, delikatnie mówiąc. Trzeba jednak oddać, że początek i końcówka były iście piorunujące. Dania i Chorwacja przed tym meczem nie straciły jeszcze na tym turnieju gola z otwartej gry, tutaj po 5 minutach już obie musiały w tej statystyce zapisać pierwszą stratę. Od końcówki dogrywki ten mecz zmienił się jednak jedynie w pojedynek bramkarzy. Kasper Schmeichel i Danilej Subasić byli dla siebie godnymi rywalami, górą ostatecznie wyszedł jednak Chorwat. Liderzy obu drużyn także padli ofiarami presji, bo zarówno Luka Modrić jak i Christian Eriksen przegrali pojedynki z bramkarzami rywali. Rozgrywający Realu Madryt jednak miał okazję by swoją pomyłkę poprawić w serii jedenastek, czego nie mógł zrobić Duńczyk. Zlatko Daliciowi spadł kamień z serca, bo jego Chorwacja wreszcie przełamała ciągnącą się od brązowego medalu w 1998 roku klątwę reprezentacji, która dobrze grać potrafiła jedynie w fazie grupowej. Tutaj rysuje się szansa na powtórzenie, albo poprawienie wyniku legendarnej drużyny z mundialu we Francji.

]]>
http://www.tylkoekstraklasa.pl/karny-dzien-na-mundialu/feed/ 0
Sprinter Mbappe i wybitny Cavani – zaczynamy fazę pucharową! http://www.tylkoekstraklasa.pl/sprinter-mbappe-i-wybitny-cavani-zaczynamy-faze-pucharowa/ http://www.tylkoekstraklasa.pl/sprinter-mbappe-i-wybitny-cavani-zaczynamy-faze-pucharowa/#respond Sun, 01 Jul 2018 12:40:43 +0000 http://www.tylkoekstraklasa.pl/?p=66759 Niektórzy twierdzą, że prawdziwa zabawa na Mundialu zaczyna się od fazy pucharowej. Wczoraj mieliśmy najlepsze możliwe potwierdzenie tej teorii. Tempo, dynamika, piękne bramki, dramaturgia – wszystkiego mieliśmy pełno pod samiutki korek.

Oba mecze przyniosły momenty idealne do wycięcia i pokazywania w kółko młodym piłkarzom w akademiach. Nie chodzi jednak o fantastyczne gole Pavarda, Di Marii czy Cavaniego, bo to były solowe momenty geniuszu. Tutaj mieliśmy okazję oglądać idealną pracę zespołową. Po pierwsze – akcja Francuzów przy golu na 4-2. Książkowy przykład przeprowadzenia kontrataku. Trójkolorowi potrzebowali 5(słownie: pięciu) podań by od własnego pola karnego wyprowadzić Mbappe do stuprocentowej sytuacji, której on w takiej formie po prostu nie mógł zmarnować. Ruch każdego zawodnika był starannie zaplanowany, wykonany w konkretnym celu. Wszystko zadziałało jak w idealnie zaprogramowanej maszynie.

Po drugie – ruch Edinsona Cavaniego i jego współpraca z Luisem Suarezem. W Ameryce popularne jest określenie „self-made man”, o ludziach, którzy własną ciężką pracą doszli do konkretnego sukcesu. Idąc tym tropem, gol Urugwaju na 1-0 to był „self-made goal” Cavaniego właśnie. Najpierw fenomenalny przerzut do Suareza, obserwacja tego co on robi i wreszcie przyspieszenie w kierunku piątego metra i idealne zamknięcie akcji. Dośrodkowanie napastnika Barcelony również było genialne, posłane w punkt, ale ruch Cavaniego to wzór dla każdego napastnika pokazujący jak samemu można od podstaw wypracować sobie bramkę.

To był najlepszy możliwy początek drugiej fazy turnieju. Czekamy na dalsze fajerwerki, bo jutro do gry wchodzą chociażby  pracowici gospodarze, chcący napisać swoją piękną historię i rozpędzeni Chorwaci. Karuzela wręcz mocno się kręci i nie ma zamiaru za szybko się zatrzymywać.

]]>
http://www.tylkoekstraklasa.pl/sprinter-mbappe-i-wybitny-cavani-zaczynamy-faze-pucharowa/feed/ 0
Kibice na Okęciu, za co wy dziękujecie? http://www.tylkoekstraklasa.pl/kibice-na-okeciu-za-co-wy-dziekujecie/ http://www.tylkoekstraklasa.pl/kibice-na-okeciu-za-co-wy-dziekujecie/#respond Sat, 30 Jun 2018 18:19:21 +0000 http://www.tylkoekstraklasa.pl/?p=66750 Tekst wbrew pozorom nie będzie o kibicach, którzy przy okazji powitania zawodników na Okęciu chcieli zebrać stos autografów, wykorzystując mniejsze zainteresowanie. Tekst będzie o samych sprawcach klęski na mundialu, którzy zawiedli i to zawiedli na całej linii. Nie dość, że zawalili na boisku, ale także poza nim, mniej lub bardziej jawnie demonstrując klęskę przygotowań drużyny Adama Nawałki. 

Kibice zadają sobie pytanie, kiedy to się wszystko popsuło? Moim zdaniem, ten proces przypominał toczenie się kuli śnieżnej. Zaczyna się zawsze niewinnie, od małej grudki (czytaj remis z Kazachstanem), jednak potem się okazuje, że ta mała grudka z czasem zaczyna sprawiać duże kłopoty (klęska w Kopenhadze). Po wrześniowym starciu z Duńczykami ich trener Age Hareide wprost powiedział, że nasza drużyna jest przewidywalna. Bardzo to musiało zaboleć Adama Nawałkę, bo od tamtej pory zaczął kombinować, jak tu oszukać naszych rywali na mundialu. Jego receptą na sukces miała być formacja z trójką środkowych obrońców. Ten system gry jest od jakiegoś czasu całkiem popularny, jednak dość trudny do nauki, zwłaszcza w drużynie narodowej. Sprawna gra tą formacją wymaga zgrania większego niż przy formacjach używanych przez Nawałkę wcześniej. W każdym ze spotkań, w których Nawałka próbował tego ustawienia, widać było ewidentnie ten brak zgrania. Nie było nic dziwnego w tym, że selekcjoner na mecz z Senegalem ustawił zespół formacją, do której nie tylko Age Hareide zdołał się przyzwyczaić. Problem w tym, że wykonawców dopasował fatalnie. Milik zamiast partnerować Lewandowskiemu, musiał oglądać jego plecy, bo rozgrywanie to w tej drużynie wychodziło jedynie Zielińskiemu, który zaś partnerował Krychowiakowi, w roli przeciniaka-rozgrywającego. Tak tak, Nawałka naprawdę myślał, że na Senegal wystarczy „przecinak” pokroju Zielińskiego. W taki oto prosty sposób, selekcjoner rozwalił w miarę sprawnie funkcjonującą maszynę. Wypada dodać, że reprezentacja w takim zestawieniu personalnym w zasadzie w ogóle nie grała. Może inne drużyny mogą sobie pozwolić na takie ryzyko, ale na pewno nie reprezentacja Polski. Suma sumarum, przegraliśmy środek pola, który był kluczową strefą boiska w kontekście tego, kto wygra w tym meczu. Diagnoza Nawałki w przerwie tamtego meczu okazała się być błędna. To nie formacja obronna nadawała się do wymiany, ale formacja pomocy, która potrzebowała typowego przecinaka pokroju Linettego czy Góralskiego. Być może nawet złe ustawienie drużyny nie skończyłoby się tak źle, gdyby nie fatalny błąd tercetu Krychowiak-Bednarek-Szczęsny. Tym oto sposobem, bramkarz Juventusu zawalił nam kolejny turniej po EURO 2012. Różne opinie są o tej interwencji, jednak słowa jego ojca, że „nasz bramkarz wybrał się chyba na przebieżkę do kiosku z napojami wyskokowymi”, były brutalne, ale oddawały skalę błędu Szczęsnego juniora.

Następny mecz z Kolumbią był tradycyjnie dla nas meczem o wszystko, więc Nawałka odstawił najbardziej krytykowanych Milika oraz Cionka. Jednak w ich miejsce posłał jedenastkę, którą jeszcze tydzień wcześniej nikt by nie wytypował. Formacja 3-5-2 bez Glika, który jak się później okazało był gotowy? Kownacki, który w kadrze ma niemal zerowe doświadczenie, od pierwszej minuty? To nie miało prawa się udać. Ślepa wiara w Szczęsnego, pogrążyła naszą drużynę. Były bramkarz Romy puścił wszystko, co mógł puścić, w zupełności nie pomógł pogubionej drużynie. Słowa Rybusa, że nie rozumiał założeń drużyn miały doszczętnie dobić i tak wściekłych kibiców. Tu jednak wkroczył Nawałka, mówiąc że to jest lapsus językowy. Na to wychodzi, że selekcjoner jest zawsze nieomylny, a Rybus gada od rzeczy. Jeszcze bardziej żałosny okazał się nasz kapitan, który stwierdził mniej więcej, że nie ma z kim grać. Wprawdzie po meczu z Japonią, powiedział dokładnie coś odwrotnego, ale co miał powiedzieć, skoro rzekomy nieudacznik zagrał mu taką piłkę, że sam może sobie podziękować, że nadal nie ma na koncie bramki na mundialu? Może i dobrze, że nie strzelił, bo może znowu by zaczął uciszać naszych kibiców, jak to zrobił kiedyś po strzeleniu bramki Czarnogórze? Zostawiając naszego kapitana w spokoju, 50 mecz Nawałki w roli selekcjonera z Japończykami pokazał, ile błędów Nawałka zrobił w trakcie tego turnieju. Wstawił na bramkę ogranego w klubie Fabiańskiego, który pokazał Szczęsnemu, że da się bronić na wysokim poziomie. Gra czwórką obrońców z Glikiem jako liderem tej formacji mimo paru błędów wypaliła. Ustawienie Zielińskiego jako rozgrywającego było o niebo lepsze niż rzucanie go po pozycjach, na które się nie nadaje. Wprawdzie pomocnik Napoli zagrał słabo, ale niestety można było się dawno przyzwyczaić, że w meczach o wysoką stawkę po prostu pęka. Geniusz tkwi w prostocie. Wystarczyło zagrać, tak jak zawsze. Nie słuchać się Age Hareide, w taki sposób, że zmienia się całą formację. Wystarczyło zmienić wykonawców i niektóre schematy i od razu zadziałało. Niestety, wygrana została przyćmiona żałosną końcówką Japonii, która rozpaczliwie broniła porażki 0:1. Lepiej nie zachowali się nasi reprezentanci, którzy zamiast spróbować dobić rywala, dołączyli do tej beznadziejnej zabawy. Apogeum tej żenady był „rozkaz” Nawałki. Jeśli każesz swojemu zawodnikowi kłaść się i symulować, zamiast po prostu powiedzieć, żeby zabrał piłkę, to coś jest tu nie halo. Ostatecznie Nawałka i tak swojego celu nie osiągnął, bo jako że czas minął, sędzia zakończył spotkanie i misterny plan wpuszczenia Błaszczykowskiego last minute się nie powiódł. Tylko szkoda Kuby, bo kto jak kto, ale na taką szopkę najzwyczajniej w świecie nie zasłużył. Takim oto sposobem, Adam Nawałka żegna się z reprezentacją. Wierzyć mi się nie chce, że władze PZPN zostawią na stanowisku człowieka, który tak się pogubił. Za Mistrzostwa Europy i eliminacje do Mistrzostw Świata należy Nawałce podziękować, ale właśnie nadszedł czas, żeby powiedzieć do widzenia.

]]>
http://www.tylkoekstraklasa.pl/kibice-na-okeciu-za-co-wy-dziekujecie/feed/ 0
Japonia – po odnowienie sukcesu http://www.tylkoekstraklasa.pl/japonia-po-odnowienie-sukcesu/ http://www.tylkoekstraklasa.pl/japonia-po-odnowienie-sukcesu/#respond Thu, 28 Jun 2018 09:57:10 +0000 http://www.tylkoekstraklasa.pl/?p=66740 Ostatni mecz Polaków w fazie grupowej z Japonią jest pożegnalnym pojedynkiem z mundialem. Dla „biało-czerwonych” jest to mecz „o nic”, dla Japonii wręcz przeciwnie. Grają o marzenia, o 3 w historii awans do 1/8 finału. Na ten moment wszystko od nich zależy. Wystarczy zremisować dzisiaj w Wołgogradzie, a starcie z Belgią lub Anglią będzie dla rzeczywistością.

 

 

W Mistrzostwach Świata biorą udział po raz szósty:

MŚ 1998: Po raz pierwszy na największej imprezie światowej sobie nie poradzili. Odpadli, nie zdobywając żadnego punktu.

MŚ 2002: Do tego turnieju przystąpili jako współgospodarz. W fazie grupowej pokonali Rosję i Tunezję. Zremisowali z Belgią. Dorobek siedmiu punktów pozwolił im awansować. W 1/8 finału jednak pechowo odpadli, przegrywając z Turcją 0:1.

MŚ 2006: Kompletnie nie udany. Odpadli z grupy, zdobywając zaledwie tylko jeden punkt po bezbramkowym remisie z Chorwacją.

MŚ 2010: Rozpoczęli od wygranych pojedynków z Kamerunem i Danią. W ostatnim starciu uznali wyższość Holandii. Dorobek sześciu punktów pozwolił im ponownie zakwalifikować się do 1/8, lecz niemiło znów z niego przegrali. Tym razem po serii rzutów karnych z Paragwajem.

MŚ 2014: Uzyskali tylko jeden punkt w grupie i odpadli.

 

W II rudzie eliminacji do teraźniejszego mundialu bezproblemowo awansowali do III, gdzie po raz kolejny końcowo zajęli 1 miejsce. Tuż za nimi, na drugiej pozycji zasiadła Arabia Saudyjska. W meczach towarzyskich poprzedzające MŚ Niebiescy Samurajowie nie wyglądali najlepiej. W pięciu sparingach wygrali tylko jeden, z Paragwajem. Ulegli Ukrainie, Ghanie oraz Szwajcarii. Zremisowali natomiast z Mali. 

Wielkich gwiazdorów w Japonii nie ma, lecz 3 najbardziej znane postacie to:

– Shinji Kagawa: Niegdyś mocny punkt Borussii Dortmund. Transfer do Manchesteru United to pewnie jeden z najgorszych wyborów życiowych jaki wybrał. W Dortmundzie próbuje odbudować formę. Jest uznawany za największą gwiazdę w reprezentacji Japonii.

– Shinji Okazaki: Napastnik sensacyjnego mistrza Anglii w 2016 r. – Leicester City. Jednak podobnie jak Kagawa stracił życiową formę.

– Keisuke Honda: Były piłkarz m.in. AC Milan, obecnie meksykańskiego klubu Pachuca, a ostatni raz w kadrze zagrał we wrześniu w eliminacjach MŚ przeciwko Arabii Saudyjskiej.

Obecnym trenerem Japonii jest Akira Nishino, który 2 miesiące temu przejął reprezentację po Halihodziciu. To będzie jego debiut na MŚ. Do Rosji wziął 23 zawodników, w tym 8 z japońskich klubów.

Obecnie Japończycy są na 61 pozycji w rankingu FIFA. Polska zaaklimatyzowała się o 53 lokaty lepiej.

]]>
http://www.tylkoekstraklasa.pl/japonia-po-odnowienie-sukcesu/feed/ 0
Raport mundial – dzień 12. http://www.tylkoekstraklasa.pl/raport-mundial-dzien-12/ http://www.tylkoekstraklasa.pl/raport-mundial-dzien-12/#respond Mon, 25 Jun 2018 23:12:48 +0000 http://www.tylkoekstraklasa.pl/?p=66724 Trzecia runda spotkań i pierwsze finalne rozstrzygnięcia na mundialu. Zakończyły się zmagania w grupach A i B, znamy pierwsze pary 1/8 finału.

Arabia Saudyjska – Egipt 2:1

Bardzo ciekawie było w Wołgogradzie, gdzie zmierzyły się dwie drużyny, które były pewne już odpadnięcia z rosyjskiej imprezy. Niespodziewanie wygrali Saudyjczycy, który początek meczu mieli raczej nieciekawy. Najpierw stracili bramkę, którą dla Egipu zdobył Salah, później nie trafili karnego. Jednak się nie poddali i kolejnego karnego wykorzystał Al Faraj. Wygraną w doliczonym czasie gry drugiej połowy zapewnił Al Dawsari.

Urugwaj – Rosja 3:0

Klęska Rosjan w Samarze i pokaz siły Urugwajczyków, tak w skrócie można ocenić to spotkanie. Od pczątku meczu było widać, kto góruje nad rywalem. Dobrze usposobieni gospodarze w dwóch poprzednich spotkaniach tym razem zawiedli, aczkolwiek częściowo sami sobie w tym pomogli pomagając rywalom najpierw zdobywając dla nich gola samobójczego, później czerwoną kartkę Smolnikova. Rywale dołożyli jeszcze trafienia dwóch gwiazd – CAvaniego i Suareza i zapewnili sobie wygraną w grupie A.

Hiszpania – Maroko 2:2

Kapitalne widowisko ponownie w Kaliningradzie zgotowały nam kolejne zespoły, tym razem Maroko z Hiszpanią zdobyły aż cztery braki w swoim spotkaniu. Pozbawieni szans na awans Marokańczycy zaczęli z przytupem zdobywając bramkę już w 14. minucie, jednak wyżej notowani rywale długo nie kazali czekać na odpowiedź, niespełna 5 minut później wyrównanie zapewnił Isco. Przez długą część widzieliśmy sporo składnych akcji po obu stronach, kolejne gole zobaczyliśmy dopiero pod koniec spotkania, zaskakująco dziesięć minut przed upływem czasu gry na prowadzenie ponownie wyszli piłkarze z Afryki po strzale głową En Nesyriego, wyrównanie dające pierwsze miejsce w grupie zapewnił Aspas strzałem piętą w doliczonym czasie gry.

Iran – Portugalia 1:1

Ciekawe spotkanie spotkanie zapewniły nam ekipy z Iranu i Portugalii, w Sarańsku mecz o awans z grupy B mógł zakończyć się niespodziewanie. Jednak nic na to nie wskazywało, mistrzowie Europy objęli prowadzenie po strzale Quaresmy, na wyrównanie musieliśmy czekać do samej końcówki spotkania, kiedy to rozjuszeni Irańczycy najpierw zdobyli gola wyrównującego z karnego autorstwa Ansifarada, a później mogli sobie zapewnić nawet wygraną.

W 1/8 finałów zmierzą się Urugwaj z Portugalią i Rosja z Hiszpanią.

]]>
http://www.tylkoekstraklasa.pl/raport-mundial-dzien-12/feed/ 0
Wstyd. Żenada. Kompromitacja. Frajerstwo. Nie wracajcie do domu. http://www.tylkoekstraklasa.pl/wstyd-zenada-kompromitacja-frajerstwo-nie-wracajcie-do-domu/ http://www.tylkoekstraklasa.pl/wstyd-zenada-kompromitacja-frajerstwo-nie-wracajcie-do-domu/#respond Mon, 25 Jun 2018 08:39:16 +0000 http://www.tylkoekstraklasa.pl/?p=66709 Polska – Kolumbia 0:3. Wynik sam w sobie jest żenujący, ale to nie koniec przykrości związanych z tym meczem. Drużyna, która miała chociaż częściowo nawiązać do piłkarzy ery Górskiego czy Piechniczka, kompletnie zawiodła. To nie jest tak, że po prostu nie wyszliśmy z grupy. Został właśnie koncertowo zmarnowany potencjał, który pozwalał na coś więcej niż zagranie trzech spotkań na mundialu. 

Przechodząc już do meczu, Polacy mieli być nastawieni bojowo. I nie można powiedzieć, że tak nie było. Cóż jednak z tego, skoro nie przekładało się to na sytuacje bramkowe. Gra lagą do przodu, kiedy mamy zawodników pokroju Zielińskiego czy Lewandowskiego, serio? Chociaż w sumie jaki jest pożytek z wiecznie przestraszonego odpowiedzialnością Zielińskiego oraz wiecznie sfrustrowanego „Lewego”? Tymczasem Kolumbia sumiennie nas rozpracowywała i zdominowała to spotkanie. Niewiele jednak brakowało, żeby do przerwy dowieźć bezbramkowy remis. Niestety, wielki talent Bednarek zgubił krycie na rzecz wielkiego talentu Miny i do przerwy schodziliśmy przegrywając 0:1.

 

Druga połowa nic w naszej grze nie zmieniła, poza tym że chaos w ataku przełożył się również na obronę. Mimo to, Lewandowski miał wielką szansę wyrównać, jednak tak pokracznie przyjął piłkę, że można było zapomnieć, że gra w Bayernie. Chwilę potem Radamel Falcao pokazał jak wygląda kapitan z prawdziwego zdarzenia. Miał pierwszą „setkę” i od razu ją wykorzystał. Cóż było z tych wyliczeń, że Lewandowski w ciągu ostatnich dwóch lat strzelił o wiele więcej goli niż Falcao, skoro to Kolumbijczyk daje radę na mundialu, w przeciwieństwie do Polaka. Po tej bramce było już wszystko jasne, a Kolumbia z nami się bawiła. Trzecia bramka to efekt kolejnego przegranego pojedynku Rybusa z Cuadrado, a gracz Juventusu musiał w końcu kiedyś pokonać swojego klubowego kolegę. Przy stanie 0:3 kontuzji doznał Michał Pazdan. Za niego wszedł…Kamil Glik, który podobno nie był gotowy. Czyli jednak był trochę gotowy? Tak jak trochę jest się w ciąży? Sam zawodnik odniósł się do tego, mówiąc że był gotowy na to spotkanie, tym samym pogrążając selekcjonera. Adam Nawałka niestety zupełnie przekombinował. Już nawet nie chodzi o personalia, ale o uparte lansowanie gry trójką obrońców, które nigdy w pełni nie zdało egzaminu. W dodatku takie ustawienie było tylko na papierze, bo wahadłowi byli tak naprawdę bocznymi obrońcami. Po co było tak kombinować, skoro w eliminacjach świetnie graliśmy 4-5-1? Nie zdziwię się, że Nawałka ustawi tak zespół z Japończykami i o dziwo to wypali. Jeśli jednak konsekwentnie będzie kombinował, to nawet mecz o honor może być przez nas przerżnięty.

]]>
http://www.tylkoekstraklasa.pl/wstyd-zenada-kompromitacja-frajerstwo-nie-wracajcie-do-domu/feed/ 0
Oceny za mecz z Kolumbią. Aż dwóch zawodników z dwójką http://www.tylkoekstraklasa.pl/oceny-za-mecz-z-kolumbia-az-dwoch-zawodnikow-z-dwojka/ http://www.tylkoekstraklasa.pl/oceny-za-mecz-z-kolumbia-az-dwoch-zawodnikow-z-dwojka/#respond Mon, 25 Jun 2018 07:23:02 +0000 http://www.tylkoekstraklasa.pl/?p=66707 Polacy pokazali klasę i zagrali drugie spotkanie na takim samym poziomie. Kolumbia jednak w ofensywie grała lepiej, niż Senegal, więc rozmiar porażki był wyższy.

Wojciech Szczęsny (+1) – przy pierwszej bramce mógł się trochę lepiej zachować, przy pozostałych dwóch nie miał nic do powiedzenia. Jednak trzy strzały na bramkę i trzy gole… no niespecjalnie dobrze to świadczy. Do tego gra nogami pozostawiała wiele do życzenia. Plus na zachętę.

Łukasz Piszczek (+1) – również plusik na zachętę. Duża w tym zasługa tego, że chyba jako jedyny zagrał znacznie lepiej, niż z Senegalem. Niestety to wciąż był postęp porównywalny do przeskoku z B klasy do ligi okręgowej. Przesunięty na środek obrony momentami naprawdę nieźle asekurował kolegów, jednak generalnie jeden wielki chaos.

Michał Pazdan (2) – znów najlepszy w linii obrony, jednak to nie był tak przyzwoity mecz, jak ten z Senegalem. Słabiutko przy wyprowadzaniu. Najbardziej zapamiętamy go z akcji ala kung-fu na którymś Kolumbijczyku.

Jan Bednarek (1) – znów tragedia. Ewidentnie zawalił przy pierwszym golu, gdzie zgubił krycie. Szkoda, bo pierwsze minuty były obiecujące.

Bartosz Bereszyński (1) – zero pożytku w obronie, jeszcze mniej pożytku w ataku.

Grzegorz Krychowiak (1) – ewidentnie „dał ciała” przy drugim golu, gdzie złamał linię spalonego, do tego ta niewykorzystana sytuacja w końcówce. W niczym nie przypominał „Krychy” z Euro 2016.

Jacek Góralski (2) – z przodu mało aktywny, jednak nikt tego się po nim nie spodziewał. Miał zabezpieczać tyły, a z tego zadania wywiązywał się jako-tako. Na pewno lepiej, niż jego partner.

Piotr Zieliński (1) – cóż tym razem przeszkodziło pomocnikowi Napoli w rozegraniu dobrego spotkania? Czy trzeba czekać kolejne 2 lata na to, żeby okrzepł? Ma już 24 lata, 33 występy w kadrze, a psychika gorsza, niż u wielu debiutantów. Powoli trzeba się oswajać z myślą, że reprezentacji może nic nie dać.

Maciej Rybus (1) – jeden z najlepszych z Senegalem, ale wczoraj… wczoraj to był kryminał. Z przodu niewidoczny, z tyłu niemiłosiernie objeżdżany przez Cuadrado.

Dawid Kownacki (1) – pierwsze minuty meczu całkiem obiecujące, potem tragedia.

Robert Lewandowski (-1) – bo od kapitana oczekujemy najwięcej. Krytykowany jest Messi, krytykowany jest Neymar, krytykowany był Suarez, więc dlaczego nie krytykować naszej gwiazdy? Nie mam wątpliwości – bez niego nie pojechalibyśmy na ten mundial, on sam niemal nas tam wciągnął. Tutaj jednak dostosował się do poziomu kolegów. Zepsuta setka, schowany do kieszeni przez Minę (który miał być najsłabszym punktem drużyn), ciągle irytował machającymi rękami. Przykro się to oglądało.

]]>
http://www.tylkoekstraklasa.pl/oceny-za-mecz-z-kolumbia-az-dwoch-zawodnikow-z-dwojka/feed/ 0
Kolumbijski strach przed kolejnym rozczarowaniem http://www.tylkoekstraklasa.pl/kolumbijski-strach-przed-kolejnym-rozczarowaniem/ http://www.tylkoekstraklasa.pl/kolumbijski-strach-przed-kolejnym-rozczarowaniem/#respond Sat, 23 Jun 2018 10:44:58 +0000 http://www.tylkoekstraklasa.pl/?p=66650 Zwycięstwo Japonii z Kolumbią może w jakimś stopniu okazać się dla nas zbawienne. Sprawia ono bowiem, że nasi niedzielne rywale podchodząc do meczu również nie będą mieli praktycznie żadnego marginesu na błędy. Głód sukcesu jest tam duży, ale wielkością dorównuje mu też ciężar niespełnionych oczekiwań. Strach, że turniej w Rosji będzie kolejnym niepowodzeniem do zapisania na pewno tkwi gdzieś z tyłu głowy piłkarzy Jose Pekermana.



Kolumbia lat 90 przeżywała nieco casus obecnej kadry Belgii. Przez wielu upatrywana jako drużyna z ogromnym potencjałem, którego jednak nigdy w pełni nie była w stanie pokazać na Mistrzostwach Świata. Na praktycznie każdych z nich z udziałem Kolumbijczyków widziano w roli właśnie tej drużyny, która powinna namieszać. Turniej we Włoszech w roku 1990 nie był jeszcze tragedią – udało się wyjść z grupy w niezłym stylu. Niedosyt jednak pozostał, bo w 1/8 do domu odesłał ich Roger Milla i spółka, jednocześnie przejmując tytuł rewelacji turnieju.

4 lata później już jednak miało nie być wymówek. Wszystkie największe gwiazdy na czele z Carlosem Valderramą kapitalnie się rozwijały, co potwierdzało przejście jak burza przez eliminacje – zdystansowanie Argentyny w grupie(w tym wygrany 5-0 mecz wyjazdowy z Albicelestes), 10 punktów w 6 meczach(jeszcze w czasach, kiedy za zwycięstwo przyznawano 2 punkty) przy bilansie bramkowym 13:2. To miał być turniej Kolumbii. Właśnie, miał być. Historię mundialu w USA i tragiczne losy Andresa Escobara wszyscy doskonale znamy. Skończyło się ogromnym rozczarowaniem. Tamto pokolenie, uznawane często za najlepsze w historii Kolumbii, odeszło z kadry jako niespełnione. Co prawda udało im się pojechać jeszcze cztery lata później do Francji, ale tam również historia skończyła się po trzech meczach.

Światełkiem w tunelu miało być zwycięstwo w Copa America w 2001 roku. Turniej tym ważniejszy, że rozgrywany na własnym terenie. Cóż z tego, skoro Kolumbia na następny sukces czekać musiała długich 13 lat. Nie udało się zakwalifikować na trzy kolejne mundiale, słabo szło na własnym podwórku. Swego rodzaju punktem zwrotnym okazało się zatrudnienie Jose Pekermana, który przejął kadrę na początku 2012 roku i zdołał wreszcie skutecznie przeprowadzić kadrę przez kwalifikacje. W Brazylii Kolumbia zostawiła po sobie świetne wrażenie. W ładnym stylu wygrała grupę, odpadła w ćwierćfinale po równym boju z gospodarzami. Wtedy właśnie rozbłysnęła w pełni gwiazda Jamesa Rodrigueza, który został królem strzelców turnieju.

W Rosji chcieliby zrobić jeszcze przynajmniej jeden krok więcej. Szczególnie sporo do udowodnienia ma Radamel Falcao, dla którego to może być zarazem pierwszy jak i ostatni mundial. Turniej w 2014 roku uciekł mu przez kontuzję. W meczu Pucharu Francji zerwał więzadła krzyżowe, walczył z czasem, ale zdążyć mu się nie udało. Mimo setek zdobytych przez niego bramek, można odnieść wrażenie, że ciągle mu czegoś brakowało by wskoczyć na poziom zupełnie topowy. Jest trochę synonimem całej reprezentacji. Dlatego pewnie tak mu zależy by zostawić w niej po sobie ślad w postaci sukcesu.

Obecną kadrę też powoli zaczynają męczyć zgrzyty. W meczu z Japonią wszystko co mogło pójść nie tak potoczyło się właśnie w ten sposób. Nerwy w kolumbijskim obozie czuć mocno, co potwierdzają tamtejsi dziennikarze. Mimo że są już przyzwyczajeni do, delikatnie mówiąc, niezbyt otwartego stylu pracy Pekermana, podkreślają, że nawet dla nich atmosfera jest już dosyć ciężka. Jakub Kwiatkowski, rzecznik PZPN-u, niedawno mówił, że konferencje prasowe naszej kadry są codziennie, bo taki wymóg stawia FIFA. Podobnie jest z treningiem otwartym dla mediów przez przynajmniej pierwsze 15 minut. Kolumbijskiemu sztabowi jednak albo ktoś tych wytycznych nie przekazał, albo mają je oni gdzieś głęboko w dup schowane, bo jeden z ostatnich treningów przed meczem z Polską był w pełni zamknięty, a i konferencji próżno było obecnym tam przedstawicielom mediów szukać.

Kolumbia ma więc nóż na gardle, kto wie czy nawet nie większy i ostrzejszy niż ten u naszych reprezentantów. Najlepszy przykład to Carlos Sanchez, czyli pechowiec z meczu z Japonią. Otrzymał sporo pogróżek i to nieco poważniejszych niż komentarze jakie znamy w wykonaniu polskich internautów. To może być mecz spętanych nóg, pytanie kto pierwszy się na nich wywróci.

]]>
http://www.tylkoekstraklasa.pl/kolumbijski-strach-przed-kolejnym-rozczarowaniem/feed/ 0