Helik

Bez wybitnej gry, ale z dobrym wynikiem – Cracovia remisuje w Dunajskiej Stredzie

To nie był perfekcyjny mecz Cracovii, ale zawodnicy Michała Probierza pokazali dojrzałość i z Dunajskiej Stredy wracają z delikatną przewagą po swojej stronie. Awans jest blisko, ale trzeba będzie postawić jeszcze ważny krok w Krakowie.

To był mecz pełen różnych faz. W każdej z nich obie drużyny wymieniały się inicjatywą. Początek zdecydowanie należał do Cracovii, która wyszła na rywala agresywnie, co sprawiało, że piłkarze DAC w pewnych momentach panicznie wręcz pozbywali się piłki.. Po meczu zwrócił na to uwagę ich trener, Peter Hyballa, który stwierdził, że jego zawodnicy podeszli do Cracovii ze zbyt dużym respektem, który przerodził się wręcz w strach. Aby się pozbierać potrzebowali niemal 30 minut. Wtedy zaczął się najgorszy moment Pasów w całym meczu, które przez dobry kwadrans nie potrafiły poradzić sobie z wysokim pressingiem gospodarzy, a Michał Probierz co chwilę pokazywał piłkarzom, by się uspokoili i wrócili do swojej gry. W jakimś stopniu to się udało, ale po przerwie znów miały miejsce przetasowania kontroli nad meczem.

Szkoleniowiec Pasów zdecydował się dzisiaj skorzystać z dwóch nowych piłkarzy – Rafaela Lopesa i Pelle van Amersfoorta. Obaj na grafice przedmeczowej byli rozpisani jako napastnicy, ale w praktyce Holender występował nieco niżej, bardzo często schodząc do środka i pomagając w rozegraniu piłki. To były obiecujące debiuty, bo ta dwójka dobrze rozumiała się na boisku, wypracowując zresztą gola. Portugalczykowi do pełni szczęścia zabrakło jedynie gola, którego powinien zdobyć w samej końcówce, mając na nodze sytuację wypracowaną przez Sergiu Hankę. Z tej dwójki Pasy mogą mieć jednak w tym sezonie jeszcze bardzo dużo pożtyku.

Na specjalnie wyróżnienie zasługuje Michał Helik, który dzisiaj zapracował na tytuł piłkarza meczu. Niezwykle pewny w pojedynkach w powietrzu, dobrze dyrygował obroną, zaliczył kilka bardzo ważnych interwencji przy groźnych dośrodkowaniach. Jego postawę najlepiej podsumowała sytuacja z drugiej połowy, gdzie miał opatrywany nos poza boiskiem, by szybko wrócić na plac i czyściutkim wślizgiem przerwać akcję DAC przy polu karnym Cracovii. Takiego Helika Pasy po prostu potrzebują. Po drugiej stronie niezły mecz zaliczył Lubomir Satka, dla którego było to pożegnanie z publicznością z Dunajskiej Stredy, bo dwumeczu z Cracovią zacznie treningi z Lechem Poznań. Po zakończeniu meczu długo stał przy sektorze ultrasów DAC, którzy dziękowali mu za grę w barwach ich klubu.

Wynik został ustalony w końcówce pierwszej połowy. Cracovia cios powinna wyprowadzić już wcześniej, kiedy dobrze akcję przyspieszył Damian Dąbrowski i po szybkiej klepce z Pelle van Amersfoortem wyszedł sam na sam z Martinem Jedlicką. Zbyt długo jednak układał sobie piłkę na nodze i przegrał pojedynek z golkiperem DAC. Ważnego wyjazdowego gola udało się Pasom zdobyć za to chwilę później, kiedy po dobrym przejęciem pod polem karnym Dunajskiej Stredy Rafa Lopes przytomnie odegrał do van Amersfoorta, a strzał zęwnętrzną częścią stopy Holendra po drodze odbił się jeszcze od Dominika Kruzliaka, myląc kompletnie Jedlickę. Wtedy mogło się wydawać, że Cracovia spokojnie z tym wynikiem zejdzie do szatni, ale tuż przed tym pozwoliło na wielki kocioł w swoim polu karnym. W nim najlepiej odnalazł się Divković, który wepchnął piłkę do bramki, mocno jednocześnie podłączając swoją drużynę do prądu.

Bramek więcej nie ujrzeliśmy, obie co prawda nie były zbyt pięknej urody, ale to nie znaczy, że był to słaby mecz. Intensywność była na naprawdę niezłym poziomie, zaangażowanie obu stron mogło budzić szacunek. Po 90 minutach takiej gry można było spokojnie dojść do jednego wniosku – grały ze sobą po prostu dwie bardzo zrównane poziomem drużyny. Piłka jest po stronie Cracovii, ale w rewanżu przy Kałuży z pewnością nie czeka jej spacerek. Co ważne jednak, Pasy pokazały w tym meczu, że są drużyną nieco dojrzalszą i bardziej wyrachowaną, ale będą musiały uważać, by ta mieszanka młodości na boisku i ekscentrycznego trenera na ławce ich nie zaskoczyła.