statystykiśląwis

Arktyczny remis. Śląsk Wrocław – Wisła Kraków 1:1

W meczu inaugurującym 17. kolejkę PKO Bank Polski Ekstraklasa Śląsk Wrocław zremisował z Wisłą Kraków 1:1 po bramkach Scaleta i Yeboaha.

Mecz odbywał się w trudnych i śnieżnych warunkach przy temperaturze -13 stopni. Mimo ciężkiej pracy ludzi obsługujących stadion , murawa była pokryta grubą warstwą śniegu co sprawiło, iż ekipa gości była praktycznie niewidoczna na murawie. Nie chodzi tu o jakość gry Wisły Kraków, lecz białe stroje, które zlewały się z murawą, co stało się w pewnej mierze hitem internetu nawet za granicą.
Co do samego meczu to podopieczni Petera Hyballi od początku spotkania rzucili się do ataku i przejęli inicjatywę. Słowo, które najbardziej kojarzy się w Polsce z niemieckim szkoleniowcem to Gegenpressing. Jak widać ta filozofia została dość szybko przyswojona przez Wiślaków. Mimo przewagi na początku spotkania to Śląsk wyszedł na prowadzenie za sprawa Scaleta, który wykorzystał zamieszanie w polu karnym Mateusza Lisa i umieścił piłkę w siatce. Goście szybko rzucili się do odrabiania strat i chwilę później mieliśmy remis po strzale Yaw Yeboaha, któremu pomógł rykoszet.
W drugiej połowie obraz gry się nie zmienił. Wisła miała optyczną przewagę, stwarzała kolejne sytuacje, lecz brakowało konkretów i stuprocentowych sytuacji jak choćby w poprzednim meczu z Jagiellonią. Wisła stanęła przed ogromną szansą na objęcie prowadzenia, gdy po zagraniu ręką Zylli w polu karnym sędzia podyktował rzut karny. Tej sytuacji nie potrafił jednak wykorzystać Felicio Brown Forbes, którego strzał świetnie obronił Matus Putnocky. Chwilę później Marcel Zylla zdobył drugą żółtą kartkę i Śląsk musiał grać w osłabieniu. Wydawało się, że to idealna sytuacja dla Wisły, aby strzelić decydującą bramkę grając pół godziny w przewadze jednego zawodnika. Festiwal nieskuteczności piłkarzy ofensywnych Białej Gwiazdy sprawił, że Śląsk potrafił dowieźć remis do końca co jest ich sukcesem.