statystyki

Arka w drugiej połowie pewnie pokonuje osłabione Zagłębie

Spotkanie pomiędzy Arką Gdynia, a Zagłębiem Lubin lepiej rozpoczęli gospodarze, już w 2.minucie meczu po akcji Jankowskiego i Janoty do dogodnej sytuacji strzeleckiej doszedł Nalepa, ale jego strzał z bliskiej odległości nie trafił w światło bramki.

Zagłębie odpowiedziało w 10.minucie, kiedy z bocznego sektora boiska futbolówkę dośrodkowywał Tosik, ta w zamieszaniu wpadła pod nogi Balica, który płaskim uderzeniem otworzył wynik meczu.

Arka przez długi okres potrafiła utrzymywać się przy piłce na połowie Zagłębia, jednak brakowało dokładności w ostatnim podaniu. Goście rozpaczliwie broniąc się przed naporem rywala uciekali do nieprzepisowych zagrań co po pierwszym kwadransie gry poskutkowało trzema żółtymi kartkami dla podopiecznych Mariusza Lewandowskiego.

Zawodnicy klubu z Trójmiasta coraz mocniej naciskali na defensywę rywala. Pierwszą dogodną sytuację po zagraniu Jankowskiego miał Rafał Siemaszko, niestety napastnik minimalnie minął się z futbolówka przed bramką Hładuna. Jeszcze przed końcem pierwszej połowy wyrównać wynik spotkania próbował Janota, lecz jego strzał minął nieznacznie bramkę strzeżoną przez Dominika Hładuna.

Drugą część spotkania Arka dalej starała się utrzymywać przy piłce i konstruować akcje w ataku pozycyjnym. Po jednej z takich akcji, kiedy po prostopadłym podaniu jeden z zawodników Arki został zahaczony przed polem karnym przez Jakuba Tosika, który otrzymał drugą żółtą kartkę, a w konsekwencji czerwoną i jego zespól musiał sobie radzić w osłabieniu przez pozostałą część spotkania. Do rzutu wolnego przed polem karnym podszedł Nalepa, który precyzyjnym uderzeniem w samo okienko nie dał szans na obronę Hładunowi i tym samym wyrównał wynik spotkania.

Arka nie zamierzała spocząć na laurach i dalej atakowała osłabione Zagłębie, co przyniosło oczekiwane rezultaty dopiero na kilkanaście minut przed końcem, kiedy Luka Zarandia zdecydował się dynamicznie wejść w pole karne, następnie zagrał piłkę do niepilnowanego Jankowskiego, który bez zastanowienia mocno uderzył pod poprzeczkę pokonując bramkarza przyjezdnych.

Podopieczni Mariusza Lewandowskiego znaleźli się w rozpaczliwej sytuacji, nie byli w stanie w końcowych minutach skutecznie bronić się przed rozpędzoną Arką, która po akcji skonstruowanej przez Jankowskiego, Janotę i Zarandie podwyższyła prowadzenie i tym samym ustaliła wynik meczu.