statystyki

Fortuna kołem się toczy

W hicie 18. kolejki Lotto Ekstraklasy Górnik Zabrze pokonał Wisłę Kraków 3:2, choć do przegrywał 0:1. 14-krotni mistrzowie Polski pokazali przy Reymonta 22, że nieprzypadkowo są w tej chwili najlepszą drużyną ligi.

Spotkanie pierwszej z piątą drużyną Lotto Ekstraklasy było zapowiadane jako hit tej serii i piłkarze obu drużyn podołali zadaniu stworzenia widowiska na miarę meczu kolejki. I krakowianie, i zabrzanie wyszli na boisko po zwycięstwo i od pierwszego do ostatniego gwizdka grali na wysokich obrotach, nie mając zamiaru czekać na przeciwnika na swojej połowie. Starcie 13-krotnych z 14-krotnymi mistrzami Polski było świetną reklamą Lotto Ekstraklasy.

Pierwsze minuty należały do gości, ale gospodarze spokojnie przetrwali początkowy szturm rywali i sami przeszli do ataku. Wiślacy objęli prowadzenie już przy pierwszej okazji. W 21. minucie Maciej Sadlok złamał akcję do środka i niespodziewanie uderzył na bramkę Górnika prawą, czyli swoją słabszą nogą. Tomasz Loska odbił piłkę przed siebie i do bezpańskiej futbolówki doskoczył Rafał Boguski, by posłać ją do bramki miedzy nogami Loski. Boguskiemu mógł przeszkodzić Michał Koj, ale poślizgnął się na murawie – pierwszy w tym roku opad śniegu nie jest jednak dla niego usprawiedliwieniem, bo atak zimy nie zaskoczył krakowian – murawa przy Reymonta 22 była znakomicie przygotowana do gry.

Niedzielne spotkanie miało być nie tylko hitem 18. kolejki, ale też bezpośrednim pojedynkiem dwóch najskuteczniejszych zawodników Lotto Ekstraklasy, ale Carlitos i Igor Angulo w pierwszej połowie nie błyszczeli. Ten drugi był kompletnie odcięty od podań przez Zorana Arsenicia, Vullneta Bashę czy Arkadiusza Głowackiego. By poczuć piłkę przy nodze, musiał głęboko się cofnąć albo zejść na skrzydło, bo przed polem karnym i w samej „16” był wyłączony z gry.

Górnik to w ogóle najskuteczniejszy zespół Lotto Ekstraklasy (2,12 gola na mecz), ale w pierwszej połowie ani razu nie zagroził Wiśle. Biała Gwiazda udowodniła, że nieprzypadkowo we wcześniejszych ośmiu domowych meczach straciła tylko trzy gole, czyli najmniej w lidze, biorąc pod uwagę występy w roli gospodarza. Wiślacy kompletnie zneutralizowali rywali – zamknęli przed nim skrzydła, odseparowali od piłki Angulo i nie dopuścili też do zagrożenia po stałych fragmentach gry.

Carlitos z kolei w pierwszej części nie oddał ani jednego uderzenia w światło bramki zabrzan, ale za to mógł mieć na koncie asystę. W 31. minucie uruchomił prostopadłym podaniem Jesusa Imaza, który minął Loskę, ale potem zabrakło mu umiejętności, bo z ostrego kata nie trafił w światło bramki Loski.

Po pierwszej połowie wydawało się, że obezwładnionemu Górnikowi trudno będzie odwrócić losy meczu, ale tuż po przerwie zabrzanie wrócili do gry. W 51. minucie po strzale Szymona Żurkowskiego piłka trafiła w rękę Arsenicia i początkowo sędzia Daniel Stefański nie wskazał na „wapno”, ale po wideoweryfikacji podyktował „11”, którą pewnym strzałem na gola zamienił Angulo. To już 18. trafienie Hiszpana w tym sezonie – tak skuteczny na tym etapie sezonu nie był nawet dwa lata temu Nemanja Nikolić.

Po wyrównaniu Górnik odżył i szybko poszedł za ciosem. Zabrzanie najefektywniej w lidze wykonują stałe fragmenty gry i choć w pierwszej połowie nie mogli zagrozić Wiśle z rzutów wolnych i rożnych, to po przerwie znów zrobili użytek ze swojej najmocniejszej broni – w 63. minucie Rafał Kurzawa pokonał Michała Buchalika bezpośrednim strzałem z rzutu rożnego! Reprezentant Polski tak dokręcił piłkę z narożnika boiska, że ani Buchalik, ani Głowacki nie zdążyli zareagować. To pierwsze w tym sezonie trafienie najlepszego asystenta Lotto Ekstraklasy.

Oszołomionej Wisły nie było stać na odzyskanie kontroli nad spotkaniem, a Górnik nie zamierzał zwalniać tempa. W 72. minucie piłka chodziła między zabrzanami jak po sznurku, aż trafiła na dwudziesty metr do Żurkowskiego, który zdecydował się na strzał. Piłka trafiła wprost w Buchalika, ale prześlizgnęła się do siatki po dłoniach bramkarza Wisły.

Po błędzie Buchalika Biała Gwiazda przegrywała dwoma golami, a kilkadziesiąt sekund później straciła też kapitana, gdy drugą żółtą i w konsekwencji czerwoną kartką ukarany został Arkadiusz Głowacki. Co ciekawe, 38-latek oba upomnienia zarobił po faulach na Kurzawie. Znokautowana i osłabiona Biała Gwiazda nie zamierzała jednak składać broni – w 77. minucie precyzyjnym strzałem z 12 metrów kontaktową bramkę zdobył Carlitos, ale na więcej gospodarzy nie było już stać.

Górnik był za to bliski podwyższenia prowadzenia, ale najpierw w 82. minucie Angulo stracił kontrolę nad piłką po minięciu Buchalika, a chwilę później Maciej Ambrosiewicz ostemplował poprzeczkę bramki Wisły.

Składy:

Wisła: Michał Buchalik – Jakub Bartkowski, Arkadiusz Głowacki, Zoran Arsenić, Maciej Sadlok – Rafał Boguski (69′ Patryk Małecki), Vullnet Basha (77′ Marcin Wasilewski), Victor Perez, Kamil Wojtkowski (67′ Paweł Brożek), Jesus Imaz – Carlitos.

Górnik: Tomasz Loska – Adam Wolniewicz, Mateusz Wieteska, Dani Suarez, Michał Koj – Rafał Kurzawa, Szymon Matuszek, Szymon Żurkowski, Damian Kądzior (90′ Erik Grendel) – Łukasz Wolsztyński (70 Maciej Ambrosiewicz), Igor Angulo (90′ David Ledecky).