staty korona

6 bramek w Kielcach! Korona lepsza od Cracovi

 Korona Kielce na zakończenie 3 kolejki Lotto Ekstraklasy zwyciężyła przed własną publicznością z Cracovią 4:2. Bramki w tym spotkaniu dla gospodarzy zdobyli Rymaniak, Jukic, Aankour oraz Cebula, dla gości natomiast na listę strzelców wpisali się Siplak oraz Piątek

Prawdziwy mecz zaczął się w 24 minucie meczu. Najpierw z rzutu rożnego zacentrował Szymon Drewniak, a niepilnowany Michal Sipľak uderzył precyzyjnie głową i nie dał szans Zlatanowi Alomeroviciowi. Pięć minut później goście mogli podwyższyć swoje prowadzenie, ale po dobrej akcji Huberta Adamczyka Sergei Zenjov kopnął nad poprzeczką. Po chwili Korona doprowadziła do remisu – Marcin Cebula dośrodkował w pole karne, gdzie głową Michał Helik niefortunnie zagrał do Rymaniaka. Kapitan gospodarzy z łatwością ograł próbującego ratować jeszcze sytuację Helika i bardzo mocnym strzałem pokonał Adama Wilka.

W 35. minucie drugiego gola zdobyli kielczanie. Nabil Aankour zagrał w „szesnastkę” do Macieja Górskiego, a napastnik Korony poradził sobie z Sipľakiem i wyłożył futbolówkę stojącemu obok Jukiciowi. Chorwat przyjął piłkę i natychmiastowo uderzył, dając gospodarzom prowadzenie. Sześć minut później ponownie był remis. W polu karnym Krzysztofa Piątka nieprzepisowo powstrzymał Ken Kallaste i arbiter odgwizdał „jedenastkę”, którą pewnie wykorzystał falowany napastnik „Pasów”. Tuż przed przerwą sędzia odgwizdał jeszcze jeden rzut karny – tym razem dla Korony za zagranie Helika ręką. Ze stałego fragmentu gry gola strzelił Aankour.

Druga połowa rozpoczęła się od kolejnej bramki dla Korony. Aankour zagrał z prawej strony do Cebuli, a ten dobrym przyjęciem piłki ograł Sipľaka, a następnie oddał bardzo mocny strzał. Wilk był w tej sytuacji bezradny. W 62. minucie Łukasz Kosakiewicz podał do będącego w „szesnastce” Mateusza Możdżenia, po którego uderzeniu futbolówka poleciała obok słupka. Osiem minut później Kosakiewicz dośrodkował z rzutu rożnego, a niezły strzał z powietrza oddał Możdżeń, ale znowu nie udało mu się trafić w bramkę. Szybko stracony czwarty gol zdecydowanie podciął skrzydła graczom Cracovii i w drugiej części gry nie byli oni w stanie jakkolwiek zagrozić bramce Korony.