statt

3:3! Wielkie emocje w Gdańsku!

Na zakończenie 9 kolejki Lotto Ekstraklasy, po bardzo emocjonującym spotkaniu Lechia Gdańsk zremisowała przed własną publicznością z Jagiellonią Białystok 3:3, dla gospodarzy bramki zdobyli Błażej Augustyn oraz dwie Marco Paixao natomiast dla zespołu gości na listę strzelców wpisali się Błażej Augustyn (bramka samobójcza), Przemysław Frankowski oraz Fiodor Cernych.

 

Lechia Gdańsk szybko zdobyła bramkę, Rafał Wolski dośrodkował z rzutu rożnego, a Damiana Węglarza uderzeniem głową pokonał Błażej Augustyn. W 23. minucie z prawej strony w „szesnastkę” zacentrował Mato Miloš. Guti wybił piłkę przed pole karne do Wolskiego, a ten natychmiastowo strzelił. Węglarz nie miał jednak problemu ze skuteczną obroną. Po kilku chwilach ponownie był remis. Fedor Černych zagrał z lewej strony w „szesnastkę”, a Augustyn uprzedził Cilliana Sheridana i niefortunnym wślizgiem skierował futbolówkę do własnej bramki. Po zaledwie pięciu minutach było już 2-1 dla gości. Černych podał do Martina Pospíšila, a Czech bardzo ładnie zagrał w pole karne do wbiegającego Przemysława Frankowskiego, który sprytnie przelobował wychodzącego z bramki bezradnego Dušana Kuciaka.

Na początku drugiej połowy białostoczanie podwyższyli swoje prowadzenie. Będący na prawej stronie Frankowski dostrzegł wbiegającego w pole karne Černycha i wyłożył mu piłkę, a Litwin uderzeniem bez przyjęcia nie dał żadnych szans Kuciakowi. W 59. minucie drugą bramkę zdobyła Lechia. Rozpędzony Romário Baldé zagrał futbolówkę wzdłuż bramki, a z najbliższej odległości gola strzelił Marco Paixão. Trzynaście minut później groźny kontratak wyprowadziła Jagiellonia, lecz kończące całą akcję uderzenie Arvydasa Novikovasa zostało obronione przez Kuciaka. Następnie niezły strzał z rzutu wolnego oddał Łukasz Sekulski, ale jeszcze lepszą interwencją wykazał się golkiper gospodarzy. W 88. minucie swoją szansę miał także Romário Baldé, lecz Węglarz zachował czujność i wybił piłkę. W doliczonym czasie gry Wolski dośrodkował z rzutu rożnego, a niecelny strzał głową z bliska oddał Marco Paixão. Kilka chwil później portugalski pomocnik już się nie pomylił i jeszcze jednym strzałem głową doprowadził do remisu.