pods

3 zmiany, 2 gongi i komplet punktów Lecha

Kojarzycie te walki bokserskie, w których przez 8 rund nic się nie dzieje i nagle w 9 po dwóch celnych ciosach jest nokaut? No to bardzo podobnie wyglądał mecz Cracovii z Lechem.

Mniej więcej do 60 minuty wyglądało to jak jeden wielki klincz. Słusznie pierwszą połowę spuentował po meczu Michał Probierz, który mówił, że w pewnym momencie zastanawiał się czy ktoś zabronił obu drużynom grać w piłkę. W miarę lepiej z obu stron zaczęło to wyglądać po przerwie. Szczególnie skrzydła obu drużyn pokazały trochę jakości, bo oba zespoły najgroźniejsze sytuacje stworzyły po dośrodkowaniach. W Lechu dwukrotnie zabrakło przecięcia wrzucanej na piąty metr piłki, w Cracovii bardzo blisko po strzałach głową byli Piątek i Zenjov.

Nie wiemy w jakim procencie czas zmian to wcześniejszy plan trenera Bjelicy, a w jakim po prostu szczęście, ale fakt jest taki, że wyszły one po prostu idealnie. Cała trójka zmienników wrzuciła obronę Cracovii na taką karuzelę, że ta gdy się ocknęła, to na telebimie zobaczyła już wynik 0-2. Makuszewski wyszedł na podobnym poziomie „napakowania”, co w meczu z Utrechtem, Gytkjaer natomiast zrobił to co do niego należało: miał jedną sytuację i ją wykorzystał zabijając mecz. Na wyróżnienie zasługuje jednak szczególnie Jóźwiak, który w trzecim kolejnym meczu po wejściu z ławki daje Lechowi wymierną korzyść. Przy okazji dał też Bjelicy kilka dni spokojniejszego snu.

Przed Cracovią za to kolejne dwa gorące wyjazdy. Najpierw pucharowy do Tychów, a trzy dni później na Reymonta gdzie już czeka rozpędzona Wisła. Michał Probierz zachowuje jednak spokój, twierdząc że efekty pracy całego zespołu są kwestią czasu. Broni też, zresztą słusznie, chociażby Kamila Pestki ściągając z niego odpowiedzialność po błędzie, który przydarzył mu się przy drugim golu dla Lecha. Znamienny zresztą był fakt, gdy po jednym z jego błędów w pierwszej połowie, trener zawołał go i wyrazistym gestem pokazał by ten się uspokoił i nie przejmował pomyłką. To jest coś, co może zaprocentować. Pytanie tylko kiedy.