statystyki

17-latek dał wygraną w Derbach Polski!

Lech ograł Legię w derbach Polski 1:0 i sprawił, że to Lechia po tej kolejce wraca na pozycję lidera. Bramkę zdobył wychowanek Lecha Filip Marchwiński. Dzięki temu zwycięstwu gospodarze awansowali na siódmą pozycję, Legia zaś spadła na drugie miejsce.

Początek spotkania był niemrawy, obie drużyny skupiły grę w środku pola, nieco więcej inicjatywy miała Legia, ale bez konkretów. W 18. minucie zagotowało się pierwszy raz pod bramką Buricia. Kucharczyk dobrze dograł w pole karne, a Nagy wbiegł między dwójkę obrońców, jednak jego strzał był minimalnie niecelny. Chwilę później odgryzł się Lech za sprawą Amarala, który próbował wrzucić piłkę w pole karne, ale zagrał tak niedokładnie, że piłka niemal wpadła za kołnierz Cierzniakowi. Golkiper Legii był na posterunku i wybił piłkę na rzut różny. Chwilę potem ponownie zaatakowali goście. Carlitos oddał mocne uderzenie zza pola karnego, jednak dobrze ustawiony Burić nie miał problemów z obroną. Kilka minut później podobne zagranie wykonali gospodarze, w 30. minucie próbował zaskoczyć Gajos, ale Cierzniak spokojnie złapał lecącą futbolówkę. Pierwsza połowa zakończyła się jednak próbą gości. Carlitos wbiegł w pole karne i próbował umieścić piłkę przy dalszym słupku. Refleksem wykazał się Burić, parując piłkę na rzut różny.

Drugą połowę ponownie lepiej zaczęła Legia. Swoją okazję w polu karnym miał Kucharczyk, ale niedokładnie dostawił nogę, przez co piłka po jego uderzeniu poleciała obok bramki. Po chwili spróbował też Nagy, który po rykoszecie mógł zaskoczyć bramkarza gospodarzy. Burić intuicyjnie zareagował, nie dopuszczając do utraty gola.

Cios jednak zadała drużyna z Poznania. W 81. minucie wprowadzony chwilę wcześniej Marchwiński przedryblował kilku rywali, zszedł do środka boiska i z okolic osiemnastego metra oddał precyzyjne, mierzone uderzenie, nie dając szans Cierzniakowi. Niedługo później groźnie strzelał Klupś, ale tym razem bramkarz Legii nie dał się zaskoczyć. W doliczonym czasie gry bardzo dobrze z rzutu wolnego kopnął Kostewycz, jednak piłka minimalnie minęła bramkę rywali. Legia próbowała odpowiedzieć, ale zarówno Kulenović, jak i Sebastian Szymański nie byli w stanie pokonać bramkarza gospodarzy.