ivi

10 największych odkryć rundy jesiennej Ekstraklasy

Wyjątkowo szybko rozegrana runda jesienna Ekstraklasy przyniosła niemało niespodzianek. Bez wątpienia poniższe postacie nie były typowane jako potencjalne gwiazdy ligi. Niektóre nazwiska nie były nawet brane pod uwagę w kontekście gry w Ekstraklasie. Każdy z nich włożył solidną cegiełkę pod osiągnięcia swoich zespołów po 14 kolejkach tego sezonu. Zobaczmy więc, kto najbardziej pozytywnie zaskoczył nas w ostatnich kilku miesiącach.

10. Karol Niemczycki

21-letni golkiper pozyskany z Puszczy Niepołomice miał rozwiązać problem z obsadą młodzieżowca, co mocno trapiło Cracovię w poprzednim sezonie. Niemczycki zaś okazał się kimś lepszym niż zapchajdziurą. Jego parady pozwoliły zapomnieć o dużo bardziej doświadczonym Michale Peskoviciu. Były bramkarz NAC Breda został nawet wyróżniony nagrodą młodzieżowca miesiąca. Choć w minionej rundzie błędów nie uniknął, wydaje się być kwestią czasu, kiedy to zostanie czołowym bramkarzem naszej ligi. Wprawdzie na pozycji bramkarza, nawet w roczniku Niemczyckiego, mamy prawdziwe bogactwo (Bułka, Grabara), jednak kolejny klasowy zawodnik na tej pozycji nikomu nie zaszkodzi.

9. Yaw Yeboah

Jego transfer do „Białej Gwiazdy” zapowiadał się ciekawie, ze względu na obiecujące CV – epizod w Lille, regularne występy w Eredivisie oraz zapleczu hiszpańskiej ekstraklasy. Wiadomo, że nawet najlepsze referencje nie są gwarantem jakości piłkarskiej, jednak w tym przypadku o rozczarowaniu nie ma mowy. Nadzwyczajna szybkość i drybling, jak na warunki naszej ligi, w zupełności wystarczyły do tego, aby namieszać w niejednym spotkaniu. Najlepszy mecz zaliczył w spotkaniu ze Stalą Mielec, gdzie poza 2 golami i asystą, po prostu zabawiał się z obrońcami ekipy z Podkarpacia. W rundzie wiosennej należy wymagać od niego jeszcze więcej. Tym bardziej, że trudno będzie mu o lepszego nauczyciela, niż Jakub Błaszczykowski.

8. Paweł Olszewski

6 czerwca 2020 roku. Jagiellonia Białystok gra z Wisłą Płock. W 54. minucie Paweł Olszewski zmienia Jakuba Wójcickiego. Chwilę potem prokuruje rzut karny, co kładzie się na jego całym występie. Wydawało się, że to jego ostatni mecz w Ekstraklasie na długi czas. Po sezonie Jagiellonia zmieniła trenera, dzięki temu „Olszi” dostał kolejną szansę na przebicie się do składu. Tym razem prawy obrońca wykorzystał tą szansę. Forma prawego obrońcy jest naprawdę stabilna i nie można mu zarzucić, że gra tylko dlatego, że musi ktoś obsadzić pozycję młodzieżowca. Tym bardziej, że Bartłomiej Wdowik i Bartosz Bida dostają swoje szanse, a Olszewski gra nadal. Pod koniec rundy mógł mieć wyższą formę, gdyby nie złapany przez niego Covid. To jednak oznacza, że są pewne rezerwy, które powinny zostać ukazane podczas rundy wiosennej.

7. Kacper Chodyna

Przed sezonem nikt nie spodziewał się po nim więcej niż napieraniu na pozycję Jakuba Wójcickiego, który przed sezonem został pozyskany przez Zagłębie z Jagiellonii. Okazało się jednak, że młody prawy obrońca lubinian wygrał rywalizację z dużo bardziej doświadczonym i lepiej zarabiającym kolegą. To było tym bardziej zaskakujące, zwłaszcza że jego debiut jeszcze w poprzednim sezonie był bardzo nieudany i w dużej mierze przyczynił się do tego, że Alan Czerwiński powędrował do Lecha Poznań dopiero latem. 21-latek był pewnym punktem swojej drużyny, dopóki nie złapał poważnej kontuzji. Tym bardziej szkoda, że uraz złapał w momencie, gdy dostał nagrodę dla najlepszego młodzieżowca miesiąca. Młodzieżowiec Zagłębia na boisko ma powrócić dopiero wczesną wiosną.

6. David Tijanić

23-letni Słoweniec zasilił drużynę z Częstochowy w styczniu. Jednak dopiero po przerwie spowodowanej lockdownem zaczął grać w pierwszym składzie. Kiedy jednak się do niego przebił, miejsca już nie oddał. I trudno się temu dziwić, bo z każdym miesiącem jego gra wygląda coraz lepiej. Prawdziwy błysk jego talentu nastąpił w tym sezonie. Strzelił w sumie 4 gole i zaliczył 5 asyst. Czy na koniec sezonu zaliczy double-double? Jeśli tak się stanie, to będzie oznaczać wielki sukces klubu spod Jasnej Góry. Nie od dziś forma całej drużyny jest zależna od tego, jak wypadnie Słoweniec. Kibice Rakowa ponadto liczą bez wątpienia na takie gole, jak ten z Cracovią.

5. Kacper Kozłowski

Ktoś sobie może pomyśleć, że mamy do czynienia z kolejnym przykładem pompowania balonika. 17-latek zagrał ledwie kilkanaście razy dla Pogoni i to w niepełnym wymiarze czasowym. Umiejętność przejęcia i opanowania piłki – to są największe, ale niejedyne atuty młodzieżowca. Jego jak na razie jedyna asysta, poza wyżej wymienionymi umiejętnościami, pokazała że ma bardzo dobry przegląd pola. Bez wątpienia jest to materiał na znakomitego gracza, jednak osiągnięcie tego celu będzie okupione jeszcze niejednym trudem. Z wielkim zaciekawieniem będziemy się przyglądać jego poczynaniom.

4. Ivi Lopez

Kapitalny transfer (niejedyny zresztą) w minionym okienku Rakowa Cżęstochowa. Widać, że 41 spotkań rozegranych w LaLiga nie jest dziełem przypadku, tylko wypadkową jego wysokich umiejętności. Jego gorsza noga potrafi więcej zdziałać, niż ta lepsza u połowy ligowców. Jego bramki pokazują, że w naszej lidze robi z lekkością to, co nawet w drugiej lidze hiszpańskiej nie jest niczym specjalnym. Jak utrzyma obecną formę, to długo w Ekstraklasie nie pokopie. Tym bardziej warto śledzić jego poczynania.

3. Piotr Tworek

Kiedy latem 2019 roku zostawał szkoleniowcem Warty Poznań, dominowało ogólne zdziwienie. Samo zwolnienie Petra Nemca, który utrzymał się w 1. lidze, mimo ogromnych perturbacji, wydawało się być kuriozalne. Tym bardziej dziwne było zastąpienie go człowiekiem, który wprawdzie pracował w zawodzie już kilkanaście lat, jednak jako pierwszy trener wyłącznie epizodycznie. Tymczasem świeżo upieczony absolwent szkoły trenerów w Białej Podlaskiej, zamknął krytykom usta w sposób spektakularny. Jego celem było utrzymanie się w lidze, a tymczasem awansował do Ekstraklasy. Tam zaś bardzo dzielnie się trzyma. Mimo bardzo wąskiej kadry, zajmuje najwyższe miejsce spośród drużyn, które w tym roku awansowały z 1. ligi. Wprawdzie po 14. kolejkach Warta nie wyprzedza nikogo poza beniaminkami, jednak trzeba pamiętać, że mnóstwo punktów wypuściła z rąk w końcówkach spotkań. Jest to wypadkowa braku wartościowych zmienników. Jeśli uda się ściągnąć solidnych piłkarzy w najbliższym okienku, „Zieloni” mogą zająć na koniec sezonu miejsce wyższe niż czternaste.

2. Marcin Cebula

W Koronie Kielce już dawno został obwieszczony określeniem wielkiego talentu. Z każdym sezonem coraz bardziej kpiono z tego przydomka, bo na boisku bardzo rzadko pokazywał wysokie umiejętności, którymi rzekomo na treningach sypał z lewa i prawa. Nic dziwnego, że niektórzy pukali się w głowę, kiedy po spadku „żółcisto-krwistych” sięgnął po niego Raków Częstochowa. Tymczasem ten ruch zdecydowanie się obronił. 25-latek wreszcie zaczął wyróżniać się w naszej lidze, paradoksalnie wtedy, gdy mało kto po nim tego oczekiwał. 3 bramki i 5 asyst to zdecydowanie najlepszy dorobek, jaki zdołał wykręcić w ciągu jednej rundy. Jeśli podwoi swój bilans wiosną, co jest całkiem realne, to zaliczy więcej asyst, niż w całej historii gry w Koronie. To chyba największy dowód na to, jakim przełomem dla kariery Cebuli był transfer do Częstochowy.

cebula

1. Mateusz Kuzimski

Najlepszy przykład na to, że ciężka praca popłaca. Na pewno pracując w Anglii na magazynie nikt się nie sądził, że zagra w piłkę na poziomie Ekstraklasy. Poza nim samym. Podczas wakacji, odebrał telefon od działacza Bałtyku Gdynia i tak zaczęła się przygoda jego życia. Przed emigracją grał najwyżej w II lidze. Po powrocie do kraju, wystarczyło pół roku, aby znowu zagrać na tym poziomie. Jego kariera nabrała rozpędu w poprzednim sezonie, kiedy to został królem strzelców I ligi w barwach Chojniczanki Chojnice, która spadła wówczas z ligi. Swoimi występami zwrócił uwagę Piotra Tworka, który go sprowadził do Warty i na pewno obie strony tego nie żałują. Jesienią strzelił 7 bramek, z czego 4 w Ekstraklasie. Czyni go to najlepszym strzelcem w klubie. Nie ma wątpliwości, że nie jest to ostatnie słowo tego bardzo pracowitego napastnika.

Fot. Krzysztof Porębski